Bogaty świat zachodni, który bez uszczerbku dla swojego dobrobytu mógłby zapobiec masowemu umieraniu ludzi z powodu biedy, rzadko ją widzi.
Pojęcie globalizacji u wielu ludzi wywołuje silne emocje. Nie chciałbym się jednak skupiać właśnie na uczuciach, będę natomiast mówił o racjach rozumowych, logice i dowodach.
 Temat globalizmu powracał w kilku ostatnich numerach "Res Publiki Nowej".
Rok 2003 był dla globalizacji pod wieloma względami katastrofą. Ameryka i jej "koalicja" poszły na wojnę iracką bez poparcia ONZ, a obrady Światowej Organizacji Handlu w Cancun, które miały dać bodziec do szczęśliwego sfinalizowania tej rundy rozmów, skończyły się porażką.
Dawni bogacze potrzebowali biednych, by ci czynili ich bogatymi. Zależność ta zawsze łagodziła konflikt interesów i skłaniała do wysiłków na rzecz biednych, jakkolwiek by były one nieprzekonywające. Nowi bogacze nie potrzebują już biednych.
Globalizacja ma co najmniej trzy formy: ekonomiczno-finansową, komunikacyjną i kulturalną. Jako taka coraz częściej staje się ideologią albo utopią i mitem.
Zjednoczone są krajem demokratycznym, mamy kartę praw obywatelskich, podział władz, rządy prawa... Tymczasem na arenie międzynarodowej nie akceptujemy żadnych reguł, a nasza ekspansywność nie zna granic. Korumpuje nas monopol siły militarnej.
|
Czy można uczynić świat lepszym, robiąc zakupy w supermarkecie? To nie jest rewolucja ani nowa utopia - przekonują zwolennicy etycznej konsumpcji. To pomysł na naprawę świata za pomocą najpotężniejszego narzędzia kapitalizmu - własnego portfela.
Nie łudźmy się, że kiedykolwiek uporamy się raz na zawsze z problemem wykluczenia społecznego. Możemy jednak zastanowić się, jak sensownie i z pożytkiem dla całego społeczeństwa pomóc tym, którzy przegrali zmiany ustrojowe.
W pierwszym dniu dyskusji w Davos nie zabrakło entuzjastycznych deklaracji. - Stany Zjednoczone są motorem napędzającym światową gospodarkę. I skoro amerykańska gospodarka ma się dobrze, to i też globalna ekonomia powinna z tego skorzystać.
Uważam globalizację za jedną z najbardziej postępowych sił we współczesnym świecie. Globalizacja sprzyja obniżaniu poziomu ubóstwa, a na dłuższą metę stwarza mieszkańcom krajów rozwijających się szansę na dołączenie do krajów przodujących.
Dyskusję o globalizmie przerwie globalna katastrofa, która być może nastąpi za chwilę. W tej wersji wizji świat nie zginie z powodu wielkiej wojny, ataku terrorystów, inwazji kosmitów itd., ale unicestwią go niewidoczne mikroby i wirusy, niedostrzegalne zarazki i zabójcze trucizny zawieszone w powietrzu lub roznoszone przez wiatr.
Ludzie bogaci myślą, że rozwiążą problemy biednego, dając mu miskę ryżu. Świat zamożny widzi w ubogim Trzecim Świecie wyłącznie problem biologiczny: jak wyżywić tych ludzi? Nie - jak nauczyć ich myśleć, wykształcić i zatrudnić, tylko - jak nakarmić.
|