• Szkoła Ucząca Się
    • Ocenianie Kształtujące - serwis edukacyjny
    • Nauczyciel 1. klasa
    • Solidarna Szkoła
    • Kształcenie Obywatelskie w Szkole Samorządowej (KOSS)
    • Konkurs Wiedzy Obywatelskiej i Ekonomicznej
    • Szkoła z klasą 2.0
    • WF z klasą
    • Koduj z Klasą
    • Klasna Shkola
    • Młodzi przedsiębiorczy
    • Szkoła tolerancji
    • Cyfrowa Akademia
    • Rozmawiajmy o uchodźcach!
    • Samorząd uczniowski
    • Młody Obywatel
    • Weź oddech
    • Edukacja globalna
    • Zgodnie z naturą
    • Kulthurra!
    • Filmoteka szkolna. Akcja!
    • Włącz się. Młodzi i media
      • Nienawiść. Jestem przeciw!
      • Wrota Wiedzy
      • Młodzi głosują
      • Nagroda im. Ireny Sendler
      • Mamy prawo
      • Gimnazjalny Projekt Edukacyjny
      • Opowiem ci o wolnej Polsce
      • W świat z klasą
      • Ślady przeszłości - uczniowie adoptują zabytki
      • Czytam sobie w bibliotece
      • Mistrzowie kodowania
      • Działasz.pl
      • Centrum Edukacji Obywatelskiej
      • Sejm Dzieci i Młodzieży
        • Akademia uczniowska
        • Aktywna edukacja
        • Noc bibliotek

      Scenariusz przedstawienia "Paczki?"

      Julia Głaszczka - uczennica klasy IIIG gimnazjum im.  A. Lindgren w Miedzeszynie napisała autorski scenariusz przedstawienia teatralnego. Tematem przewodnim są "Paczki solidarności".

      Paczki?

       

      Występują: Starsza Pani (SP), Żona (Ż), Mężczyzna stojący za pieniądze (MS), Uczennica1 (U1), Uczennica2 (U2), Chłopiec (Ch)

      (zima 1980r.; stoją w kolejce: SP, Ż, MS, U1 niecierpliwią się, patrzą na zegarek, na kartki, w stronę kasy; ubrani są w kurtki, czapki i szaliki; SP ma dwie pełne torby; Ż jest z wózkiem z dzieckiem; MS żujący coś, z rękami w kieszeni; U1 ze szkolną torbą, czytająca książkę )

      SP: Co się tam, u licha, dziej?! (stawia torby z zakupami obok siebie)

      Ż: Pewnie znowu wykłócają się o cukier. Bogu dzięki, że chwilowo jej nie potrzebuję.

      SP: Nie? A ma pani może kartkę na wymianę?

      Ż: Niestety. Dzisiaj tylko po mleko dla dziecka przyszłam.

      SP: Szkoda. Przydałyby mi się. Wnuki przyjeżdżają w sobotę.

      MS: Przepraszam, czy ja dobrze usłyszałem? Pani chce cukru?

      SP: Jeden kilogram by mi się przydał. Upiekłabym coś.
      MS: A ma pani na papierosy?

      SP: Dwie mogę panu dać.

      MS: To da je pani, a ja na kilogram cukru – chyba uczciwie będzie.

       

      (następuje wymiana kartek; na scenę wpada Uczennica2)

       

      U2: Słuchaj, słuchaj, słuuuchaaaj! Nie uwierzysz, co się stało!

      U1: Elu, Elu, uspokój się! (chowając książkę) Weź kilka głębszych wdechów i mi powiedz

      U2:Okej, okej… (uspokaja się) Maciek dał mi prezent na urodziny. I to sam z siebie, nikt mu nie przypominał!

      U1: Serio? A jaki?

       

      (pokazuje buty, które ma na nogach; robi obroty, tupie, itp.)

       

      U1:Łał! No to chłopak się postarał! Śliczne są!

      U2: No nie? Nie był pewien, czy nie okażą się za małe, ale…

      SP: A skąd on wziął takie pantofelki, dziecko? Musiały kosztować fortunę!

      U2: Wcale nie! Wziął je z paczek…

       

      (SP, Ż i MS patrzą na nią zdziwieni)

       

      MS: Z paczek?

      Ż: Chyba coś słyszałam od sąsiadki. Podobno jakaś rodzina z Niemiec zainteresowała się jej historią i przysłała paczkę z ubraniami i czekolada.

      U1: Taką prawdziwą?

      Ż: Najprawdziwszą.

      MS: A cóż to za historia, że nawet (spluwając) Szwaby się nią zainteresowały?

      SP: Młody człowieku, nie wyrażaj się tak przy dzieciach!

      U2: Nie jesteśmy już małymi dziewczynkami, proszę pani!

      U1: Tak! A poza tym, co było w tym złego?

      SP: Czy wy myślicie, że Niemcy mogą być tylko tymi złymi? Już ja, mimo że pamiętam wojnę lepiej od was, nie wypowiadam się o nich tak… niepoprawnie. Przecież, to wszystko nie jest winą współczesnych mieszkańców Niemiec. A poza tym, uczynki ich rodziców bądź dziadków nie zależały do nich samych. Decyzje o ich losie były im narzucane z góry. Nie możemy winić całego narodu za przewinienia kilku ludzi. Bądź co bądź, oni też nie wyszli z tego bez szwanku.

      MS: Może i ma pani rację.(zwracając się do Żony) Ale, wracając do tematu, co to za historia, która skłoniła do pomocy tych Niemców?

      Ż: Moja sąsiadka, pani Eugenia, samotnie wychowywała córkę, Joannę. Jej ojciec zginął podczas wojny. Joanna znalazła sobie trzy lata temu męża, wzięła z nim ślub, urodziła synka. Ale mężczyzna zginał w wypadku samochodowym rok temu. Teraz w ich domu – co ja mówię, w mieszkaniu – mieszkają razem: pani Eugenia, Joanna i mały Bartek.

      U1: Jakim cudem ta niemiecka rodzina się o tym dowiedziała?

      Ż: Nasze Caritas pisało o takich historiach w wewnętrznych gazetkach. Niemieckie Caritas natomiast szukało u siebie chętnych do pomocy i dawało adresy, nazwiska i listę potrzebnych rzeczy dla Polaków.

      MS:(zwracając się do Ucznnicy2) A ten twój kolega, dziewczynko? Też dostał paczkę, tak?

      U2:(kiwając energicznie głową) Tak! Maciek mieszka sam z tatą, który pracuje przez większość dnia. Dba o siebie i o tatę, gotuje, sprząta…

      SP: Phi! Jak tak mówisz, to prawie że mężczyzna idealny!

      U2: Dwa tygodnie temu do pobliskiego kościoła przyjechała dostawa paczek – ciężarówka wypełniona po brzegi! Paczki były rozdawane osobom, które wyraziły chęć ich otrzymania. No i Maciek tak się zastanawiał, ale w końcu postanowił wziąć…

      Ż:(patrząc na buty Uczennicy2, kręcąc głową) Żeby takie ładne buty oddawać…

      U2: Ależ nie! W paczce był list i Maciek - z pomocą słownika, oczywiście – dowiedział się, że te buty kiedyś należały do tej Pani, która wysłała paczkę. Ale że były za małe, a kobieta nie ma dzieci, postanowiła je oddać.

      SP: Te paczki naprawdę genialny pomysł!

      MS: Że też ludziom chce się nam tak pomagać…

      U1: Niezwykłe, prawda? A jeszcze słyszałam, ze oprócz ubrań wysyłają też takie rzeczy jak książki, owoce, kremy czy lekarstwa!

      SP: Niewiarygodne!

       

      (na scenę wbiega zziajany Chłopiec, przytrzymujący spadającą czapkę)

       

      Ż: Antek? A co ty tutaj robisz? Nie w szkole?

      Ch: Już dawno po, ciociu! Teraz lecę do kościoła!

      Ż: Ale przecież msza jest za trzy godziny!

      Ch: Nie, ja nie po to, ja…

      MS: Niech zgadnę – po paczki?

      Ch:(zdziwiony) No, tak. Ale skąd pan…? Dobra, nieważne, musze lecieć, bo mi jeszcze zabiorą!

      SP: A co ty takiego chcesz znaleźć w tej paczce, że się tak spieszysz, co?

      Ch: Oj, bo wie pani… W ostatniej paczce od państwa Müller dostałem list od takiej dziewczynki, Angeli. I kolorowankę! Napisała, ze jeszcze coś wyśle, jak jej odpiszę!

      U1: I co – odpisałeś?

      Ch:(energicznie kiwając głową) Tak. Mam nadzieje, ze dotarło. Poza tym, mama ma nadzieję, ze znowu będą pomarańczowe babeczki. Bardzo smakowały jej koleżankom. (patrząc na zegarek) Ja już muszę lecieć. (do Żony) Do widzenia, psze pani!

      Ż: Do widzenia, do widzenia!

      MS: Mam wrażenie, ze przez te całe paczki robotę niedługo stracę!

      U2: A co pan robi?

      MS: Nie widać? Stoję w kolejce. Biorę 10% wartości zakupów.

      Ż: Niech się pan nie martwi! Paczki mogą nam pomóc, ale nie dadzą nam wszystkiego, co potrzebne.

      U2: Ta pani ma racje. Gdyby nam wszystko dawały, nie stalibyśmy teraz w kolejce.

      U1: To jest naprawdę niezwykłe, że ludzie, którzy być może też nie mają łatwo, chcą nam pomagać. Moja rodzina też dostała jedna paczkę. I mam nadzieję, że kiedyś osobiście poznamy tych ludzi, którzy nam ja wysłali.

      Ż: Bądź co bądź, to naprawdę wielka pomoc z ich strony. Nawet jak nie wysyłają za dużo…

      MS:(łapiąc się za brodę – zastanawiając się) Zastanawiam się teraz, czy aby samemu nie spróbować skorzystać z tych paczek. W końcu nie liczy się, z jakiego kraju one pochodzą, tylko to, że wysłali je dobrzy ludzie. A moja siostra ma dwie małe córki, wiec…

      SP: Wiec na co pan jeszcze czeka?! Niech pan leci zaraz do kościoła, tam, gdzie ten chłopiec!

      Ż: W końcu paczek nie jest nieskończenie wiele…

      MS: Ale kolejka mi…

      U2: Niech mi pan da pieniądze, ja panu wszystko załatwię. I tak muszę poczekać na koleżankę. I spokojnie, nie okradnę pana, nie jestem taka. Panie będą na świadków. Kupię panu wszystko…

      SP:(śmiejąc się) Z wyjątkiem papierosów! (widząc niezdecydowaną minę Mężczyzny) No, proszę pana! Taka okazja, a pan się jeszcze zastanawia?!

      MS: No…dobrze. Niech tak będzie. Bardzo paniom dziękuję! Postaram się szybko wrócić!

       

      (daje pieniądze i kartki, odbiega)

       

      U1: Nie musi się pan spieszyć! My tu jeszcze trochę postoimy…