• Szkoła Ucząca Się
    • Ocenianie Kształtujące - serwis edukacyjny
    • Nauczyciel 1. klasa
    • Solidarna Szkoła
    • Kształcenie Obywatelskie w Szkole Samorządowej (KOSS)
    • Konkurs Wiedzy Obywatelskiej i Ekonomicznej
    • Szkoła z klasą 2.0
    • WF z klasą
    • Koduj z Klasą
    • Klasna Shkola
    • Młodzi przedsiębiorczy
    • Szkoła tolerancji
    • Cyfrowa Akademia
    • Rozmawiajmy o uchodźcach!
    • Samorząd uczniowski
    • Młody Obywatel
    • Weź oddech
    • Edukacja globalna
    • Zgodnie z naturą
    • Kulthurra!
    • Filmoteka szkolna. Akcja!
    • Włącz się. Młodzi i media
      • Nienawiść. Jestem przeciw!
      • Wrota Wiedzy
      • Młodzi głosują
      • Nagroda im. Ireny Sendler
      • Mamy prawo
      • Gimnazjalny Projekt Edukacyjny
      • Opowiem ci o wolnej Polsce
      • W świat z klasą
      • Ślady przeszłości - uczniowie adoptują zabytki
      • Czytam sobie w bibliotece
      • Mistrzowie kodowania
      • Działasz.pl
      • Centrum Edukacji Obywatelskiej
      • Sejm Dzieci i Młodzieży
        • Akademia uczniowska
        • Aktywna edukacja
        • Noc bibliotek
      WF z klasą

      Jak nie zabić w dziecku sportowca?

      Jeśli nasze dzieci nie zaczną się ruszać, wyrosną na pierwsze pokolenie, które będzie żyło średnio o pięć lat krócej niż pokolenie rodziców. Kto za to ponosi odpowiedzialność? Szkoła? WF? Rodzice? A może problem leży gdzie indziej?


      Sięgnijmy po pierwszy z brzegu podręcznik z teorii wychowania fizycznego. Napisano tam, że podstawą tego przedmiotu nie jest wcale nauczenie małego dziecka zestawu ćwiczeń fizycznych i podstawowych elementów technicznych popularnych dyscyplin. To mniej ważna część. Najważniejsze jest wykształcenie u dziecka postawy zrozumienia potrzeb własnego ciała i wyrobienie nawyków, które pozwolą młodemu człowiekowi cieszyć się dobrym zdrowiem przez całe życie. Jest to niemożliwe bez współpracy szkoły i rodziców.

      Ruch jak ziewanie

      Grzegorz Więcław, psycholog sportu, wskazuje, że na małego człowieka działa suma wzorców. Jednym z nich jest szkoła. - Dzieci w podstawówce uosabiają przedmiot z osobą nauczyciela. Jeżeli nauczyciel nie płonie pasją, to nie zapali nią uczniów - mówi.

      Jednak odpowiedzialność za wychowanie fizyczne w równym, a może nawet w większym stopniu spoczywa na rodzicach. - W domu, czy tego chcemy, czy nie, cały czas przekazujemy dzieciom wzorce. Jeśli po pracy rodzice siadają przed telewizorem, otwierają piwo i zapalają papierosa, dzieci to widzą i powielają - ostrzega psycholog. - Cały czas pracują neurony lustrzane. Z aktywnością fizyczną jest jak z ziewaniem w tramwaju. Wystarczy, żeby zrobił to jeden pasażer, a zaraz reszta zaczyna ziewać - twierdzi Grzegorz Więcław. - Jeśli nie ma pozytywnego wzorca na temat aktywności fizycznej w domu na początku, to zaszczepić go w późniejszym okresie będzie niezwykle trudno - dodaje.

      Spacer? Nie, dziękuję

      Z tą aktywnością fizyczną wśród rodziców bywa różnie. W dużych miastach widać boom na sport rekreacyjny. Rzesze biegaczy w parkach i na bulwarach i kawalkady rowerzystów to normalny widok w Warszawie, Krakowie czy Gdańsku. Ale do satysfakcjonujących wyników wciąż nam daleko. Według danych Ministerstwa Sportu i Turystyki w 2015 r. odsetek Polaków w wieku 15-69 lat spełniających kryteria WHO dot. aktywności fizycznej podejmowanej w czasie wolnym kształtował się na poziomie 15,5 proc. Wśród mężczyzn udział osób spełniających zalecenia jest większy niż w grupie kobiet (18 proc wobec 13 proc). Podążając za badaniami MSiT: "Wyniki pokazują, że prawie połowa Polaków (48 proc) nie zadeklarowała żadnego spaceru, zarówno w celach rekreacyjnych, jak i transportowych (do pracy, sklepu itp.). Natomiast regularnie - 5 i więcej dni w tygodniu - spaceruje 16,5 proc Polaków chodzących rekreacyjnie oraz 36 proc Polaków wykorzystujących chodzenie w celach przemieszczenia się z miejsca na miejsce.

      Jak dzieci docierają do szkoły, postanowił sprawdzić Zarząd Dróg i Zieleni w Gdyni. Okazało się, że 17 proc gdynian dowozi je tam regularnie - tłumaczą to presją czasu, nie lubią tego, ale jednocześnie we wspólnej podróży widzą dodatkową szansę na spędzenie razem czasu. Kolejne 17 proc rodziców częściej odprowadza dzieci niż odwozi. Tylko 7 proc stawia na spacer, a jeśli zdarza im się wybrać samochód, to tylko dlatego, że boi się o bezpieczeństwo samotnie wędrującego dziecka. Reszta pytanych rodziców nie miała stałych nawyków.

      Rodzic i jego działka

      Nikt nie mówi, że rodzice od teraz powinni wyręczać nauczycieli i postawić na domową naukę WF-u. Co nauczycieli, zostawmy nauczycielom. Powinni jednak działania szkoły uzupełniać i być w stałym kontakcie z pedagogami.

      Po pierwsze, w szkołach lekcje WF-u odbywają się w zależności od etapu nauczania 3 lub 4 godz. w tygodniu. Lekarze zalecają 45-60 min dziennie ruchu dla zdrowia. Gołym okiem widać, że podstawa programowa nie spełnia tego wymogu.

      - Dzieci w szkole mają zadawane prace domowe ze wszystkich przedmiotów oprócz WF-u, co jednak nie powinno zwalniać ich z aktywności ruchowej w wolnym czasie. Ruch, najlepiej na powietrzu, powinien być składową każdego dnia, niezależnie od tego, jak wiele interesujących gier i stron można znaleźć w internecie. I tu właśnie jest rola rodziców, nie zmuszać, ale mądrze zachęcać i motywować do aktywności najlepiej własnym przykładem. Dziecko, widząc rodzica uprawiającego sport, z większym zapałem wyjdzie pojeździć na rowerze, rolkach czy zwyczajnie poganiać się z kolegami po podwórku - mówi Ewa Świerżewska, mama, która prowadzi serwisy o wychowaniu dzieci (m.in. Qlturka.pl, SportowaRodzina.pl).

      Wychowanie fizyczne to też dieta. Skąd dziecko wynosi nawyki żywieniowe, jeśli nie z domu. To kolejne zadanie dla rodzica. - Dziecko bardzo szybko chce spożywać to samo co dorośli. Mówi się, że przykład idzie z góry. Jeśli my się dobrze odżywiamy, to i dziecko będzie się odżywiało prawidłowo. Jeśli my pokątnie zjadamy frytki, paluszki, to dziecko też będzie chciało takich produktów - podkreśla Iwona Wierzbicka, dietetyk kliniczny.

      Rodzic powinien też pamiętać, że WF to taki sam przedmiot jak każdy inny. Jeśli na wywiadówce jest w stanie zgłosić uwagi co do pracy nauczyciela języka polskiego, powinien też kontrolować pracę nauczyciela WF-u. Ta współpraca powinna działać w dwie strony. Słuchajmy tego, co mają nam do powiedzenia nauczyciele.

      Wreszcie wychowanie fizyczne to też higiena osobista. Wyrobienie prawidłowych nawyków w tej materii należy przede wszystkim do rodziców. Jeśli Jaś będzie brudasem, to i Jan nim pozostanie. Nie zmieni tego nawet najlepsza szkoła.

       

      Autor: Paweł Jeleniewski

      Źródłohttp://www.wfzklasa.sport.pl/

      Data publikacji: 19.02.2016

      Zdjęcie: Sport.pl