• Szkoła Ucząca Się
    • Ocenianie Kształtujące - serwis edukacyjny
    • Nauczyciel 1. klasa
    • Solidarna Szkoła
    • Kształcenie Obywatelskie w Szkole Samorządowej (KOSS)
    • Konkurs Wiedzy Obywatelskiej i Ekonomicznej
    • Szkoła z klasą 2.0
    • WF z klasą
    • Koduj z Klasą
    • Klasna Shkola
    • Młodzi przedsiębiorczy
    • Szkoła tolerancji
    • Cyfrowa Akademia
    • Rozmawiajmy o uchodźcach!
    • Samorząd uczniowski
    • Młody Obywatel
    • Weź oddech
    • Edukacja globalna
    • Zgodnie z naturą
    • Kulthurra!
    • Filmoteka szkolna. Akcja!
    • Włącz się. Młodzi i media
      • Nienawiść. Jestem przeciw!
      • Wrota Wiedzy
      • Młodzi głosują
      • Nagroda im. Ireny Sendler
      • Mamy prawo
      • Gimnazjalny Projekt Edukacyjny
      • Opowiem ci o wolnej Polsce
      • W świat z klasą
      • Ślady przeszłości - uczniowie adoptują zabytki
      • Czytam sobie w bibliotece
      • Mistrzowie kodowania
      • Działasz.pl
      • Centrum Edukacji Obywatelskiej
      • Sejm Dzieci i Młodzieży
        • Akademia uczniowska
        • Aktywna edukacja
        • Noc bibliotek
      WF z klasą

      Pozwól dziecku bawić się sportem

      Twoje dziecko lub podopieczny szybko się poddaje? Masz wrażenie, że panicznie boi się porażki? Sprawdź, gdzie leży problem i zmień to.

                               

       
      Pozwól dziecku bawić się sportem
       
      Pełna dowolność gry, swobodna radość czy rywalizacja i budowanie charakteru? Rodzicom, nauczycielom WF-u i trenerom często trudno jest w tym miejscu znaleźć balans. Wszak sport to nie tylko przyjemności, czasem trzeba zacisnąć zęby, przeskoczyć siebie, swoje obawy, zmierzyć się z przeciwnikiem. Z drugiej strony dzieciństwo to czas, w którym dopiero poznaje się dyscypliny, czerpie radość z biegania za piłką.
      Wiele zależy od wieku dziecka i jego dotychczasowych doświadczeń. Przedszkolak powinien mieć możliwość czerpania przede wszystkim radości z podejmowanej aktywności. To czas, w którym poznaje cały wachlarz dyscyplin. Z czasem malec zaczyna wykazywać potrzebę rywalizacji (jej poziom zależy od temperamentu dziecka), mierzy się z rodzicem, z kolegami z grupy. Jednak i wtedy nie powinniśmy naciskać, budować otoczki zaciekłej walki.
      Z czasem mały sportowiec stanie przed trudnym momentem przegranej. Czy to czas w którym zabawa się kończy? Niekoniecznie. Wiele zależy od opiekuna. Zdarza się, że dzieci wcale nie traktują momentu porażki jako osobistej tragedii. Wręcz to dorośli zaczynają rozpaczać i panicznie uchronić malca przed bólem (podświadomie przekazując dziecku własne zdenerwowanie). W sytuacji przegranej po prostu bądź obok, wspieraj i zdaj się na mądrość własnego dziecka.rzegraną, gdyż nauczyciel/trener zbyt wielką wagą kładzie na rywalizację. Dziecko wtedy za wszelką cenę stara się sprostać oczekiwaniom, zamiast skupić się na czerpaniu radości z gry.
      Jak powinien zachować się nauczyciel, gdy uczeń wyraźnie cierpi po porażce? Pozwolić mu to przepracować. Być obok, nie oceniać. Zdarza się jednak, że dziecko bardzo przeżywa przegraną, gdyż nauczyciel/trener zbyt wielką wagą kładzie na rywalizację. Dziecko wtedy za wszelką cenę stara się sprostać oczekiwaniom, zamiast skupić się na czerpaniu radości z gry.
       
      Unikaj przekupstw i kar
       
      Przekupstwa i kary to nic innego jak manipulowanie dzieckiem. "Jeśli się postarasz, pójdziemy do kina/na lody", "tylko jeśli wygracie, będę zadowolony".  Nie oznacza to, że po udanym meczu nie wolno wybrać się wspólnie na lody lub seans filmowy. Jednak co zrobisz po nieudanym? Dla każdego człowieka (w tym dziecka) przegrana już sama w sobie jest karą, porażką. W tym przypadku komentarz w postaci "jestem zawiedziony twoją grą" jest jak kopanie leżącego.
      Jedyną motywacją, która najskuteczniej popycha dziecko do działania, jest jego motywacja wewnętrzna. Rodzi się ona tylko wtedy, gdy nie wynika z przymusu lub rodzicielskiej manipulacji. Powstaje w momencie, w którym dziecko czerpie radość i satysfakcję z tego co robi. Jeśli rozbudzimy w nim pasję do danej dyscypliny, ono będzie chciało samo stawać się coraz lepszym.
       
      Ucz wytrwałości
       
      Wyzwania sportowe w swym schemacie są niezwykle podobne do wyzwań codziennych: w szkole, w pracy, w życiu rodzinnym. Jeśli przyzwyczaimy dziecko do przedwczesnego poddawania się na boisku, będzie ono rozkładało ręce na co dzień. Słyszy się czasem komentarze "moje dziecko jest zbyt drobne do tego sportu" lub też "on chyba nigdy nie nauczy się poprawnie kopać piłkę". Przypomnij sobie zatem sytuacje, które kiedyś cię przerastały, a obecnie radzisz sobie z nimi bez problemu. Nowa praca, zaliczenie "magisterki", egzamin na prawo jazdy...udało się? Być może zdarzało ci się potknąć, jednak gdybyś już w tej początkowej fazie przestał podejmować dalsze próby, nie byłbyś w tym miejscu, w którym jesteś obecnie.
      Uczeń jest "za niski" do koszykówki? Za to pewnie może się pochwalić zwinnością i szybkością. Posiada kiepską koordynację? Być może to kwestia czasu, ćwiczeń lub po prostu zmiany dyscypliny. Ucz dziecko szukania pozytywnych aspektów wynikających z jego cech charakteru lub fizjonomii. Jak? Bądź dla niego wzorem. Pokazuj, jak sam dochodzisz do mistrzostwa w danej dziedzinie. Jak się smucisz gdy coś ci nie wyjdzie i jak podnosisz się z kolan. To co robisz jest naprawdę ważne.
      Pomocne będą również słowa, które są dowodem akceptacji i dopingowania dziecka.
       
      Stopniowo podnoś poprzeczkę
       
      Częstym powodem "odpadania" dzieci ze sportu są zbyt wysokie wobec nich oczekiwania. Młody zawodnik nie jest w stanie im sprostać, zaczyna borykać się z utratą poczucia własnej wartości. Nierzadko też próbuje "doskoczyć" do poprzeczki w inny sposób, np. nadmiernie kontrolując swój wygląd lub też budować swoją wartość poprzez umniejszanie jej innym.
      Poprzeczka powinna być zawieszona na tyle nisko, by dziecko mogło ją pokonać i na tyle wysoko, by zadanie było wyzwaniem, przygodą. Tylko wtedy przyniesie satysfakcję, radość i chęć dążenia do pokonywania kolejnych barier.
       
      Chwal. Ale z umiarem
       
      Unikaj przede wszystkim pochwał typu "Jesteś najlepszy", "jesteś wspaniały", gdyż one nic w życie dziecka nie wnoszą, a wręcz mogą zaszkodzić. Słysząc je, w głowie malca z czasem rodzi się pytanie "Jeśli jestem taki wspaniały, to dlaczego przegrałem? Dlaczego mi się nie udało?". Okazywanie ciągłego zachwytu dzieckiem nie daje mu prawdziwego obrazu siebie. Takie pochwały nie stanowią komunikatu o tym, co dziecko robi źle, a co dobrze. W czym jest mocny, a nad czym warto popracować, by było jeszcze lepiej.
      Jak zatem chwalić? Postaraj się dawać dziecku konkretne komunikaty: podobało mi się, jak współpracowałeś z kolegami, jak podawałeś piłkę. Widziałem, jak się starałeś biegnąc. Zrobiło na mnie wrażenie to, gdy wstałeś po tym upadku. To przecież musiało boleć.
      Te słowa stanowią jeszcze jedną, ważną informację: dziecko wie, że z uwagą przyglądałeś się mu podczas gry. 
       
      Rodzicu, mów o swoich uczuciach
       
      Nie chodzi o to, abyś wszystkim dzielił się ze swoim dzieckiem. Są sprawy, na które malec nie jest gotowy lub o których nigdy nie powinien wiedzieć. Warto jednak mówić dziecku o swoich uczuciach do niego. "Kocham Cię" powinno być komunikowane przez rodziców nawet wtedy, gdy ono nie spełnia ich oczekiwań. To daje poczucie akceptacji i siłę, która potrzebna jest malcowi do budowania własnej wartości.
      Nie ukrywaj też, że coś cię poruszyło lub zabolało. Jeśli masz poczucie, że dziecko zrobiło ci na złość, unikaj etykietowania "jesteś niedobrym synem" oraz stawiania siebie ponad dziecko "jesteś za mały by tak pyskować". To ucina jakąkolwiek możliwość rozmowy. Nie bój się powiedzieć "było mi przykro, gdy zostawiłeś po sobie nieporządek", "jestem trochę zawiedziony, że przestałeś chodzić na treningi". Taka komunikacja jest wstępem do dalszej rozmowy i, co za tym idzie, wyjaśnień, dlaczego stało się tak, a nie inaczej.
       
      Słuchaj uważnie
       
      Dzieci (dotyczy to również nastolatków) mają zwykle trudności z komunikowaniem swoich potrzeb. Takie zdania jak np. "nienawidzę trenera" lub "jesteś głupi, nie chcę cię widzieć" często oznaczają coś zupełnie innego, niż się wydaje. Emocje jeszcze dodają tragizmu sytuacji, malec sam nie do końca rozumie swój problem.
      Będąc dorosłym masz trudne zadanie: słuchać między wierszami. A przede wszystkim za pomocą własnego przykładu uczyć dzieci, jak się komunikować w sposób najbardziej zrozumiały.
       
       

      Autor: Iwona Ludwinek-Zarzeka 

      Źródłohttp://www.wfzklasa.sport.pl/

      Data publikacji: 21.03.2016

      Zdjęcie: Gimnazjum w Półcznie