Zajrzyj do kalendarium
Wrzesień
Październik
Listopad
Grudzień
Styczeń
Luty
Marzec
Kwiecień
Maj
Czerwiec
Lipiec
Sierpień

 

 

Grudzień

2009-11-27
 

1 grudnia
1918 PSL "Lewica" połączyło się z PSL "Piast". Na czele stronnictwa stanął Wincenty Witos.
1976 V Plenum KC PZPR zatwierdziło tzw. manerw gospodarczy dotyczący rozwoju kraju i opanowania sytuacji po wydarzeniach czerwcowych.
2 grudnia
1981
Pacyfikacja strajku w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarnictwa w Warszawie. 
1990 Utworzono Unię Demokratyczną, ugrupowanie zwolenników Tadeusza Mazowieckiego.
3 grudnia
1941 3-4 grudnia wizyta generała Sikorskiego w Moskwie, zapowiedział on udział jednostek polskich w wojnie u boku Armii Czerwonej.
1950 Odbył się drugi po wojnie spis powszechny. Ludność Polski wynosiła prawie 25 milionów, w tym 15 milionów na wsi i 9 milionów w miastach.
1959
3-5 grudnia odbywał się zjazd delegatów Związku Literatów Polskich. Na miejsce Antoniego Słonimskiego prezesem związku został Jarosław Iwaszkiewicz.
1980 Depesza prezydenta USA, Jimmy'ego Cartera do Leonida Breżniewa ostrzegająca przed ewentualną interwencją ZSRR w Polsce.
1981 3-4 grudnia obradowało Prezydium KK NSZZ "S" w Radomiu. Zapowiedziano strajk powszechny.
4 grudnia
1926 W Poznaniu ogłoszono deklarację Obozu Wielkiej Polski Romana Dmowskiego.
1939 Utworzenie Związku Walki Zbrojnej (generał Sosnkowski).
5 grudnia
1925 Umarł Władysław Reymont.
1929 Partie antysanacyjne powołały Centrolew.
1953
W Berlinie Zachodnim znikł wicedyrektor X departamentu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego ppłk Józef Światło. O jego zniknięciu i dalszych losach przez prawie rok nie informowano publicznie. Miliczał również sam Światło - kiedy przemówił przysporzył sporo kłopotów swoim dawnym zwierzchnikom.
1981 5-6 grudnia. Walne zebranie delegatów "Solidarności" Regionu Mazowsze uchwaliło na 17 grudnia protest przeciwko polityce władz.
6 grudnia
1953 Zmarł Konstanty Ildefons Gałczyński.
1960 Odbył się kolejny spis powszechny. Ludność Polski wynosiła 29,7 miliona, z czego w miastach mieszkało 14,6 miliona ludzi, a na wsi 15,5 miliona.
1971
6-7 grudnia w Warszawie obradował VI Zjazd PZPR. Obradom przysłuchiwało się 70 delegacji zagranicznych, w tym radziecka pod przewodnictwem sekretarza generalnego Leonida Breżniewa. Zjazd wybrał nowe Biuro Polityczne. I sekretarzem KC PZPR został Edward Gierek.
7 grudnia
1962 7-8 grudnia odbywał się zjazd Związku Literatów Polskich. Zakończenie okresu odwilży. Twórczość literacka zaczęła ponownie podlegać władzom.
8 grudnia
1920
Założenie Szkoły Morskiej w Tczewie, która w 1929 roku uzyska prawa wyższej uczelni. Wkrótce zostanie przeniesieona do Gdyni.
 
 "Pro Arte et Studio" przerodziło się w "Skamandra", który dał nazwę nowemu kierunkowi w poezji polskiej.
1923  Powstał polski oddział YMCA, organizacji wychowującej młodzież męską w duchu chrześcijańskim.
1933
 W Gdyni odbyła się uroczystość poświęcenia portu, została również otwarta strefa wolnocłowa.
1956 Od 8 do 10 grudnia w Łodzi obradował zjazd działaczy harcerskich, zwołany przez Organizację Harcerską. Równolegle obradowali w Łodzi i w Warszawie działacze dawnego ZHP i czlonkowie Szarych Szeregów. Obrady połączono i przyjęto rozwiązania kompromisowe: przywrócono nazwę Związek Harcerstwa Polskiego i krzyż harcerski, ale ustalono, że "ZHP pracuje pod przewodnictwem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, to znaczy wychowuje człowieka w duchu idei socjalizmu".
1970 Od 8 do 12 grudnia dbywał się trzeci po wojnie spis powszechny. Polska liczyła 32 miliony 642 tysiące mieszkańców, z czego 17 milionów w miastach, przeszło 15 i pół miliona na wsi.
1980 Nagroda Nobla dla Czesława Miłosza
 
Kiedy Akademia Szwedzka ogłosiła Czesława Miłosza kolejnym laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie literatury (za całokształt twórczości), wielu rodaków nie znało tego najwybitniejszego polskiego poety II połowy XX w. Od czasu gdy opuścił PRL, do kraju docierało niewiele informacji o twórczości Miłosza (nie mówiąc już o samych utworach), nad czym usilnie pracowała władza ludowa; jego utwory publikowane były jedynie w ”drugim obiegu”. Po ogłoszeniu wiadomości o przyznaniu Miłoszowi tego wyróżnienia, wiele osób zastanawiało się nad politycznymi uwarunkowaniami tego wydarzenia – dopatrywano się jego związku z przełomem, jaki dokonał się w Polsce po podpisaniu porozumień sierpniowych i powołaniu NSZZ "Solidarność". W wyniku tych spekulacji, Akademia ujawniła, że Miłosz już od kilku lat znajdował się na liście kandydatów, a jego wybór właśnie w 1980 r. nie miał żadnego związku z niedawnymi wydarzeniami w Polsce. Miłosz zaprosił na uroczystość wręczenia medalu swoich najbliższych przyjaciół, wybitnych antykomunistycznych intelektualistów, m.in. Jacka Woźniakowskiego, Stefana Kisielewskiego i Jerzego Turowicza. Przed uroczystością wręczenia nagrody wygłosił przemówienie, w którym odniósł się do specyfiki polskiej poezji i powodów jej nieznajomości na świecie. W czasie samej uroczystości przez cały czas nosił znaczek "Solidarności", co było szeroko komentowane przez dziennikarzy. Dzięki Nagrodzie Nobla Czesław Miłosz stał się popularny w Polsce, a jego utwory znowu zaczęły być oficjalnie wydawane. W następnym roku noblista przyjechał do ojczyzny, m.in. z powodu przyznania mu doktoratu honoris causa przez Katolicki Uniwersytet Lubelski (Uniwersytet Jagielloński nadał mu ten tytuł dopiero w 1989 r.). Upłynęło jednak jeszcze wiele lat, zanim Miłosz na stałe zamieszkał w ojczyźnie. W 1993 r. osiadł w Krakowie, gdzie zmarł w 2004 r. Został pochowany na Skałce.
Źródło: Muzeum Historii Polski
9 grudnia
1918 Otwarcie Katolickiego Uniwersytetu w Lublinie. 
1922 Zgromadzenie Narodowe wybrało na prezydenta Gabriela Narutowicza, który w ostatniej, piątej turze, wygrał z kandydatem prawicy, Maurycym Zamoyskim.
1931
Drugi powszechny spis ludności.
1990 Druga tura wyborów prezydenckich. Zaniepokojone sukcesem Stanisława Tymińksiego elity polityczne wezwały społeczeństwo do poparcia Lecha Wałęsy, który zwyciężył, zdobywając 74% głosów przy frekwencji 53%.
10 grudnia
1922 Zaprzysiężenie prezydenta Gabriela Narutowicza przez Zgromadzenie Narodowe.
1924
Władysław Reymont dostał nagrodę Nobla w dziedzinie literatury za powieść "Chłopi".
 
Wprowadzono szczepienia przeciwgruźliczne BCG.
1948
Zgromadzenie Ogólne ONZ uchwaliło Powszechną Deklarację praw Człowieka. Sześć państw, w tym Polska, wstrzymało się od głosu. 
1956 W Szczecinie doszło do zajść ulicznych, demonstranci wdarli się do konsulatu radzieckiego.
1965 W odpowiedzi na list biskupów polskich do niemieckich, w prasie rozpoczęła się kampania przedstawiająca hierarchię Kościoła katolickiego w Polsce jako proniemiecką. Można się domyślać, że jednym z jej celów było przeciwdziałanie propagandowe przypadającym w roku 1966 obchodom milenium chrześcijaństwa w Polsce.
1990 Zwolennicy Stanisława Tymińskiego założyli partię "X".
11 grudnia
1981 11-12 grudnia odbywały się obrady Kongresu Kultury Polskiej (przerwane).
1994 Zmarł generał Maczek, dowódca 1 Dywizji Pancernej PSZ na Zachodzie. 
12 grudnia
1955 W ówczesnym Stalinogrodzie (Katowicach), na kilka dni przed zakończeniem planu sześcioletniego, Hilary Minc oświadczył, że przemysł polski "z nawiązką wykonał i osiągnął wytyczone przez plan zadania". Później przyznano, że w owym czasie produkcja rolna wręcz spadła; nie wykonano również zadań w zakresie podnoszenia poziomu życia ludności.
1964 Nominacja Mieczysława Moczara na stanowiska ministra spraw wewnętrznych była wyrazem zwycięstwa partyjnej frakcji "partyzantów", która kreując się na obrońców wartości patriotycznych, zyskiwała wpływy w aparacie politycznym.
1974
"List 15" - protest polskich intelektualistów w sprawie położenia Polaków w ZSRR.
 
Przyjęcie "propagandy sukcesu" jako wytycznej w działalności środków masowego przekazu (IX Zjazd Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich).
1981
W Gdańsku posiedzenie Komisji krajowej NSZZ "Solidarność".
 
W nocy z 12 na 13 grudnia władze internowały działaczy NSZZ "Solidarność" w tym przewodniczącego KK, Lecha Wałęsę. Z polecenia władz internowani zostali też byli przywódcy partyjno-rządowi z Edwardem Gierkiem.
1982 Generał Jaruzelski w przemówieniu telewizyjnym stwierdził, że sytuacja w kraju ulega normalizacji i powstały warunki do zawieszenia stanu wojennego. Generał dodał również, że "wrogiem jest tylko ten, kto chce nim być".
1983 Prokuratura Wojewódzka w Warszawie oskarżyła księdza Jerzego Popiełuszkę o łamanie prawa. Za takie uznano odprawianie co miesiąc przez księdza mszy za Ojczyznę w kościele Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu.
13 grudnia
1923 Polska uznała ZSRR.
1957 Z taśmy produkcujnej zjechały pierwsze egzemplarze samochodu Syrena.
1966 W USA zmarł Stanisław Mikołajczyk.
1970 Ogłoszono podwyżkę cen żywności o "o zmianie cen detalicznych całego szeregu wyrobów". Podano, że ceny mięsa podwyższono średnio o 17,6%. 
1981
Wprowadzenie stanu wojennego. Władzę przejęła Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego (WRON) z generałem Wojciechem Jaruzelskim na czele. Generał Jaruzelski wydał wojsku rozkaz zajęcia kraju. Zawieszono działalność związków zawodowych i organizacji społecznych. Zmilitaryzowano wielkie zakłądy pracy, wprowadzono godzinę milicyjną, zakazano strajków, przerwano połączenia telefoniczne, zakazano podróży, zakazano wydawania prasy (poza "Trybuną Ludu" i "Żołnierzem Wolności"), przerwano zajęcia w szkołach.
14 grudnia
1947 14-17 grudnia miał miejsce XXVII Kongres PPS, który mimo nacisków komunistów, odbył się pod hasłem "PPS jest i będzie narodowi polskiemu potrzebna", co stanowiło wyraz dążeń do zachowania odrębności partii.
1970
W Gdańsku robotnicy stoczni zebrali się przed budynkiem dyrekcji, a następnie uformowali pochód i poszli pod budynek KW. Dzisiaj wiemy, że tego samego dnia wieczorem na Wybrzeże pojechali działacze partyjni i rządowi, którzy dowodzili następnie akcjami wojska i milicji przeciwko robotnikom.
1990 Premier Tadeusz Mazowiecki podał się do dymisji, odczytując wynik wyborów jako swoją porażkę.
15 grudnia
1936 Na trasę Pruszków - Otwock wyruszył pierwszy pociąg elektryczny.
1948
 
 
15-21 grudnia - Kongres Zjednoczeniowy PPR i PPS. Powstała Polska Zjednoczona Partia Robotnicza - partia komunistyczna, oparta na obowiązującym w bloku sowieckim modelu monopartii. W jej skład weszło około miliona członków PPR i około pół miliona członków PPS. Pierwszym przewodniczącym KC PZPR został Bierut.
 
W Pierwsze lata powojennej Polski naznaczone były nieustanną walką proradzieckich działaczy komunistycznych o całkowite wyeliminowanie ze sceny politycznej przeciwników zależności od ZSRR. Na początku poradzono sobie z Polskim Stronnictwem Ludowym, w którym pod wpływem aresztowań, represji i skrytobójstw na działaczach chłopskich doszło do rozłamu. Ucieczka zagranicę obawiającego się aresztowania Stanisława Mikołajczyka (1947) przypieczętowała zwycięstwo w PSL frakcji gotowej do kapitulacji przed PZPR i zaowocowało najpierw połączeniem ze Stronnictwem Ludowym i powstaniem Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego, a potem utratą znacznia politycznego przez ruch chłopski. Następnie pozbyto się skrzydła akcentującego elementy narodowe w ramach samej komunistycznej Polskiej Partii Robotniczej. Czołowi internacjonaliści jak Bolesław Bierut, Jakub Berman, Hilary Minc doprowadzili do usunięcia Władysława Gomułki i jego stronników, oskarżając ich o odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne.
 
Pozostała jeszcze najsilniejsza lewicowa siła przedwojennej Polski – Polska Partia Socjalistyczna, tradycyjnie daleka od czystych idei komunistycznych. PPR zaczęła lansować opinię, że klasa robotnicza może mieć tylko jednego reprezentanta. Dodatkowo podkreślano dawne antyradzieckie poglądy działaczy PPS, poczytywane za błędne w obecnej sytuacji. W końcu udało się wymusić na przywódcach PPS połączenie z PPR w celu stworzenia jednej siły politycznej. Przy okazji usunięto z szeregów PPS znaczną liczbę działaczy mogących zagrażać spójności ideowej. W tym samym czasie znacznie powiększono szeregi PPR, doprowadzając do poważnej dysproporcji w liczebności członków obu partii. Dlatego też na „Kongresie Jedności Robotniczej” w grudniu 1948 r. PPR wchłonęła PPS. W Polsce miał obowiązywać system monopartyjny. Działały wprawdzie „stronnictwa sojusznicze”, całkowicie fasadowe organizacje – Stronnictwo Demokratyczne i Zjednoczone Stronnictwo Ludowe – ale żadne z nich nie zostało nazwane partią. Od tej pory, aż do 1989 r. niepodzielne rządy w państwie polskim sprawowała jedna siła polityczna – PZPR.
Źródło: Muzeum Historii Polski
1956 Pierwszy odcinek słuchowiska "Matysiakowie"
 
Pierwszy odcinek "Matysiaków", najdłużej emitowanego polskiego słuchowiska radiowego, został nadany w sobotę 15 grudnia 1956 r. na antenie Programu II Polskiego Radia (później przeniesiono je do Programu I). Autorem tej powieści radiowej był pisarz i dramaturg Jerzy Janicki (1928–2007), który umieścił akcję w kamienicy przy ulicy Dobrej 21 m. 6 na warszawskim Powiślu (w okolicy swego własnego domu). Audycję emitowano w każdą sobotę o godzinie 19.30, trwała 30 minut. Jej głównym tematem były losy tytułowej robotniczej rodziny Matysiaków. Zdarzenia i rozmowy prowadzone w ich domu niejednokrotnie nawiązywały do aktualnych wydarzeń w kraju, jako że scenariusze kolejnych odcinków powstawały w tygodniu poprzedzającym emisję.
W „Matysiakach” wystąpiło dotychczas ponad 250 osób, m.in. Stanisława Perzanowska (jako Helena Matysiakowa), Jan Ciecierski (jako Józef Matysiak), Tadeusz Janczar (jako Stach Matysiak), Stefan Friedmann (jako Gienek Matysiak) i Janina Seredyńska (jako Zosia Matysiak). Wielu aktorów występowało aż do swojej śmierci, inni (jak np. Friedmann w czasie stanu wojennego) zrezygnowało z powodów politycznych. Gościnnie występowali w „Matysiakach” wybitni artyści sceny i filmu polskiego m.in. Roman Wilhelmi, Zofia Merle, Hanka Bielicka, Jan Englert, Tadeusz Łomnicki i Zbigniew Zapasiewicz. Audycja od początku cieszyła się ogromną popularnością, dowodem jest prawie 3 mln listów wysyłanych do „Matysiaków” przez słuchaczy. Na ich cześć nazwano jeden z domów rencistów oraz bar mleczny przy ulicy Świętokrzyskiej w Warszawie. Do 17 października 2009 r. nadano 2748 odcinków.
Źródło: Muzeum Historii Polski
1970
Robotnicy w Gdańsku nie podjęli pracy, w mieście gromadziły się tłumy - zwłaszcza przed budynkami KW, Komendy Miejskiej MO i prezydium MRN. Tłum podpalił budynek KW, z którego żołnierze strzelali do demonstrantów. Wojsko strzelało do tłumu przed dworcem. Wieczorem, w telewizji gdańskiej, wicepremier Kociołek uzasadniał konieczność użycia milicji i wojska i stwierdził, że zabito 5 osób.
 
W Gdańsku wprowadzono godzinę milicyjną.
16 grudnia
1918 Na zjeździe zjednoczeniowym części PPS Lewicy i SDKPiL powstała Komunistyczna Partia Robotnicza Polski opowiadająca się za internacjonalistyczną rewolucją socjalistyczną.
1922
Prezydent Narutowicz został zastrzelony przez Eligiusza Niewiadomoskiego w czasie wizyty w Zachęcie.
 
Po burzliwym przebiegu pierwszych polskich wyborów prezydenckich Gabriel Narutowicz rozpoczął urzędowanie. Tymczasem na ulicach Warszawy trwały nadal demonstracje organizowane przez endecję, której kandydat Maurycy hr. Zamoyski przegrał w głosowaniu sejmowym, a wydarzeniom tym towarzyszyła nagonka prasowa zainicjowana przez prawicę. Mimo anonimowych gróźb – a grożono mu śmiercią – prezydent zachowywał spokój, odmówił nawet ochrony policyjnej, choć nalegał na to jego osobisty sekretarz Stanisław Car. Trzeci dzień urzędowania, czyli 16 grudnia, prezydent rozpoczął od podpisania ułaskawienia dla skazanego na śmierć więźnia, następnie prosto z Belwederu udał się na wizytę u kardynała Aleksandra Kakowskiego. Spotkanie trwało krótko; następnym punktem w rozkładzie dnia było otwarcie wystawy dzieł sztuki w gmachu Zachęty. Później prezydent miał się jeszcze spotkać z Tadeuszem Jackowskim, który przyjechał z Gdańska ze zgodą znanego polityka endeckiego z Wielkopolski Leona Plucińskiego na objęcie funkcji premiera. Kolejnymi punktami programu dnia miały być spotkania z Kapitułą Orderu Orła Białego oraz rozmowa z kandydatami na ministrów.
Około godziny 12. prezydencka limuzyna zajechała pod galerię, gdzie już czekali na niego premier Julian Nowak i ministrowie Kazimierz Kumaniecki oraz Wacław Makowski. Na schodach witali prezydenta szef protokołu Stefan hr. Przeździecki i prezes Zachęty. Narutowicz wszedł do sali wystawowej na pierwszym piętrze budynku. Wśród gości był także angielski ambasador. Prezydent oglądał obrazy. Kiedy zatrzymał się przy dziele Teodora Ziomka "Szron", rozległ się nagle odgłos trzech szybko następujących po sobie strzałów. Wśród ogólnego zamieszania prezydent osunął się na podłogę. Jego głowę podtrzymywała poetka Kazimiera Iłłakowiczówna. Premier wzywał lekarza. Po chwili podszedł doktor Śniegocki, który stwierdził zgon w wyniku wewnętrznego krwotoku płucnego. Zabójca – sympatyk endecji, niezrównoważony psychicznie malarz Eligiusz Niewiadomski – stał obok z wyciągniętym w kierunku prezydenta rewolwerem. Został zatrzymany; nikomu nie pozwolono opuszczać gmachu, aby wiadomość o zamachu nie rozeszła się po mieście, bowiem obawiano się zamieszek. Po sporządzeniu protokołu z oględzin zwłok, około 14.30 ciało prezydenta przewieziono do Belwederu. 22 grudnia odbył się uroczysty pogrzeb i złożenie zwłok w podziemiach archikatedry warszawskiej. Niewiadomski został skazany na karę śmierci i stracony.
Źródło: Muzeum Historii Polski
1970
Oddziały wojskowe zgromadzone przed Stocznią Gdańską oddały salwę do robotników idących do pracy.
1980
Odsłonięcie w Gdańsku pomnika stoczniowców, poległych w 1970 r.
 
Idea wzniesienia Pomnika Poległych Stoczniowców w Gdańsku narodziła się tuż po tragicznych wydarzeniach na Wybrzeżu w grudniu 1970 r., kiedy to w trakcie akcji pacyfikacyjnej zginęło bądź zmarło z ran 45 osób. Inicjatywa wyszła od pracownika Stoczni Gdańskiej i członka komitetu strajkowego Henryka Lenarciaka. Jednak przez 10 lat władze nie pozwoliły na budowę pomnika, a mieszkańcy Trójmiasta oddawali hołd poległym, składając kwiaty pod murem cmentarnym. W dziewiątą rocznicę masakry robotników na Wybrzeżu Lech Wałęsa wezwał do samowolnego wzniesienia pomnika, choćby ze zwykłych kamieni. Rok później, w wyniku sierpniowych obrad stoczniowców z władzą, wśród zaakceptowanych postulatów znalazł się również postulat wzniesienia pomnika.
 
Już 17 sierpnia pod bramą stoczni umieszczono pierwszy, drewniany krzyż. Szkic dla większego projektu opracował pracownik stoczni inż. Bogdan Pietruszka. Pomnik miał powstać za pieniądze prywatne – fala datków na ten cel zaczęła napływać do Gdańska z całej Polski. Całość monumentalnego założenia wzniesiono bardzo szybko, oficjalne odsłonięcie nastąpiło 16 grudnia 1980 r. o godzinie 17. W uroczystościach brali udział stoczniowcy, działacze opozycji i mieszkańcy Trójmiasta. Apel poległych odczytał Daniel Olbrychski, poświęcono sztandar "Solidarności" i złożono wieńce, również w imieniu władz. Charakterystyczna konstrukcja – trzy smukłe krzyże – powstała według projektu Bogdana Pietruszki, Wiesława Szyślaka, Wojciecha Mokwińskiego i Jacka Krenza. Płaskorzeźby zdobiące jego dolne partie zaprojektowali Robert Pelpliński i Elżbieta Szczodrowska-Pelplińska. Pomnik szybko stał się ważnym symbolem walki z systemem komunistycznym i jednym z najbardziej znanych polskich monumentów. Miejsce to odwiedzali m.in. papież Jan Paweł II, prezydent USA George Bush senior, premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher. W 25. rocznicę powstania "Solidarności" pod pomnikiem zebrali się przedstawiciele władz krajów europejskich, którzy podpisali list intencyjny założenia Centrum „Solidarności” w Gdańsku.
Źródło: Muzeum Historii Polski
1981
Wojsko i ZOMO spacyfikowało kopalnię węgla "Wujek" w Katowicach. Zginęło 9 osób.
 
W nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. na terenie całej Polski wprowadzony stan wojenny. Wraz z setkami innych aresztowano Jana Ludwiczaka — przewodniczącego „Solidarności” w kopalni Wujek. Świadkami zatrzymania byli górnicy pracujący na nocną zmianę, którzy zanieśli informację o zajściu do kopalni.
 
Podjęto decyzję o strajku okupacyjnym, a w napisanej na zeszytowej kartce proklamacji domagano się zniesienia stanu wojennego, uwolnienia Ludwiczaka oraz zwolnienia wszystkich działaczy internowanych w nocy z 12 na 13 grudnia. Władze, nie godząc się na żadne ustępstwa, zdecydowały się użyć siły wobec górników, stanowczo odmawiających przerwania strajku.
 
16 grudnia oddziały wojska i ZOMO przez obalony czołgami mur wtargnęły na teren kopalni. Strajkujący bronili się, rzucając w napastników kamieniami i śrubami. W wyniku otwarcia ognia do bezbronnych cywili na miejscu zginęło sześć osób, a trzy kolejne zmarły później w szpitalu. W 2009 r. Sąd Najwyższy potwierdził wyroki sądów niższych instancji, które skazały 12 funkcjonariuszy ZOMO na 3,5 do 6 lat więzienia.
 
Pacyfikacja Stoczni Gdańskiej.
1991 Podpisano Układ Europejski - umowę o stowarzyszeniu Polski ze Wspólnotami Europejskimi (wszedł w życie 1 lutego 1994 r. po ratyfikacji przez państwa dwunastki).
17 grudnia
1956 Podpisano umowę o statusie prawnym wojsk sowieckich czasowo stacjonujących w Polsce. Art. 1 głosił, że stacjonowanie wojsk "w niczym nie może naruszać suwerenności państwa polskiego i nie może prowadzić do ich ingerencji w wewnętrzne sprawy PRL".
1970
W Gdyni oddziały wojskowe strzelały do robotników idących do pracy. Strzelano z karabinów maszynowych umieszczonych na czołgach i z helikopterów. Strzelano również do ludzi gromadzących się w centrum miasta.
 
Z prof. Jerzym Eislerem
rozmawia Klaudia Grabowska
 
Co stało się w grudniu 1970 r.?
 
W końcu lat 60. ekipa Władysława Gomułki, która sprawowała władzę w Polsce od października 1956 r., zdecydowała się wreszcie na przeprowadzenie ograniczonej reformy gospodarczej. Widać było bowiem gołym okiem, że system staje się coraz bardziej niewydolny ekonomicznie, że dochód narodowy wzrasta w sposób właściwie nieodczuwalny. Płace realne rosły wręcz symbolicznie o około 1 proc. rocznie. W związku z tym od pewnego czasu w kierownictwie partyjno-państwowym przygotowywano reformę, której jednym z elementów miało być silniejsze uzależnienie wysokości zarobków pracowników od ich wydajności pracy. Częścią tej reformy, którą przygotowywał zespół pod kierunkiem członka Biura Politycznego, sekretarza Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej Bolesława Jaszczuka, była planowana podwyżka cen szeregu artykułów pierwszej potrzeby, w tym także, a może nawet przede wszystkim, żywności.
Nie przewidywano żadnych rekompensat finansowych. Miano za to obniżyć abonamenty radiowo-telewizyjne, podwyższyć dodatki rodzinne dla rodzin o najniższych dochodach, a w przypadku rolników zwiększyć ceny skupu produktów rolnych. Planowano także, że pewne grupy artykułów potanieją. Generalnie jednak tańsze miały być te produkty, które kupuje się rzadko: telewizory, lodówki, pralki i inne artykuły przemysłowe, a poza tym np. pończochy i rajstopy, które były wówczas towarem niemal luksusowym, oraz ubrania z tworzyw sztucznych. Podrożała zaś przede wszystkim żywność. Początkowo podwyżkę cen planowano wprowadzić na przełomie listopada i grudnia 1970 r., ale I sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach Edward Gierek stwierdził, że byłby to bardzo zły prezent dla górników na Barbórkę i trzeba było tę akcję przesunąć na inny termin. Wiadomo było, że podwyżka musi być wprowadzona w nocy z soboty na niedzielę, żeby po zamknięciu sklepów wieczorem można było przeprowadzić w nich remanenty i zmienić ceny. W grę wchodził zatem w praktyce tylko 12 grudnia. Nowe ceny miały obowiązywać od następnego dnia.
Na decyzję o wprowadzeniu właśnie wtedy podwyżki cen, która przecież zawsze w PRL była posunięciem ryzykownym, pewien wpływ mógł mieć sukces polityczny odniesiony na arenie międzynarodowej i dyplomatycznej przez ekipę partyjno-państwową Gomułki. Oto bowiem krótko wcześniej, 7 grudnia 1970 r., został podpisany układ między Republiką Federalną Niemiec a Polską Rzecząpospolitą Ludową o normalizacji stosunków. Dla Gomułki, który przywiązywał ogromną wagę do stosunków polsko-niemieckich, uznanie przez RFN granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej było jednym z najważniejszym momentów w całej jego politycznej karierze. Gomułka przypuszczał, że jest to właściwy moment, by przeprowadzić ową "operację cenową" – jak oficjalnie nazywano podwyżkę cen. Polska miała wkroczyć 1 stycznia 1971 r. w okres kolejnej pięciolatki już z nowymi cenami. Jednocześnie od kilku miesięcy w Ministerstwie Obrony Narodowej i w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych trwały przygotowania "osłonowe" do tej akcji. W milicji i wojsku wstrzymano urlopy, skoncentrowano funkcjonariuszy w komisariatach, wprowadzono całodobowe dyżury. Chodziło o to, żeby nie dać się zaskoczyć ewentualnymi protestami.
Bardziej się ich jednak wówczas obawiano, niż naprawdę spodziewano. 13 grudnia ludzie w sklepach oglądali nowe wyższe ceny, krytykowali, krzywili się. Nazajutrz we wczesnych godzinach rannych wybuchł strajk w Stoczni Gdańskiej im. Lenina. W zasadzie nikt nie podjął poważnych rozmów z protestującymi robotnikami. Dyrekcja zakładu nie była władna cofnąć podwyżki cen. Nie była również w stanie zagwarantować stoczniowcom podwyżki płac. W tej sytuacji robotnicy domagali się przybycia do stoczni przedstawicieli Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Ponieważ żądanie to nie zostało spełnione, postanowili pochodem skierować się w stronę gmachu Komitetu Wojewódzkiego – bramę numer 2 Stoczni Gdańskiej Wojewódzkiego dzieliła od niego odległość kilkuset metrów. Krótko po godzinie jedenastej liczący ponad 1000 osób pochód wyruszył w stronę Komitetu Wojewódzkiego; po drodze przyłączały się przygodne osoby, w tym wielu młodych ludzi. W tłum od razu także skierowano pięćdziesięcioosobową grupę tajnych funkcjonariuszy, którzy mieli prowadzić "działalność dezintegracyjną": robili zdjęcia, mieli poprowadzić pochód w pożądanym przez władzę kierunku i odgrywać rolę szczególnie czynnych manifestantów, a zarazem "rejestrować" osoby istotnie najaktywniejsze.
Pod gmachem Komitetu Wojewódzkiego robotników nikt nie przyjął. I sekretarz KW PZPR w Gdańsku Alojzy Karkoszka przebywał w Warszawie, gdzie obradowało VI plenum KC PZPR. Ciekawe, że przez cały dzień obrad członków KC nie poinformowano oficjalnie o strajku i manifestacji ulicznej w Gdańsku ani o tym, że po południu doszło w mieście do ulicznych starć. Oczywiście nie znaczy to, że członkowie KC nie mieli takiej wiedzy. W przerwie obiadowej w kuluarach wymieniano plotki, informacje napływające z Gdańska. Ponieważ pod gmachem Komitetu Wojewódzkiego stoczniowcy nic nie wskórali, postanowili przejść pochodem przez stocznię, zbierając pracowników innych zakładów i udać się do Wrzeszcza, na teren Politechniki, aby namówić tam studentów do przyłączenia się do protestu, oraz do lokalnej rozgłośni Polskiego Radia i nadać, jak mówili "na kraj", informację o swoim proteście – powiedzieć, jakie mają żądania. Robotniczy pochód przemieszczał się ulicami Gdańska między 11 a 16, nie niepokojony przez milicję i funkcjonariuszy ORMO, nie dokonując żadnych rabunków, zniszczeń, grabieży, podpaleń. Dopiero krótko przed 16, wracający pod budynek Komitetu Wojewódzkiego pochód, został zaatakowany granatami łzawiącymi i petardami przez funkcjonariuszy milicji. Doszło do gwałtownych starć ulicznych, które skończyły się w późnych godzinach wieczornych. Tego dnia "siły porządkowe" nie używały jeszcze broni palnej, w każdym razie nie było ofiar śmiertelnych ani osób z ranami postrzałowymi. Tłum bezskutecznie próbował podpalić gmach Komitetu Wojewódzkiego. Podpalono natomiast kilka milicyjnych pojazdów; byli także pierwsi ranni oraz zatrzymani przez milicję.
Następnego dnia, we wtorek 15 grudnia, nastąpiła eskalacja konfliktu. Od rana stoczniowcy pochodem skierowali się pod gmach Komendy Wojewódzkiej MO, gdzie – jak sądzili – znajdować się mieli ich koledzy zatrzymani poprzedniego dnia. Pod budynkiem komendy oddano pierwsze strzały i tam też byli pierwsi zabici. Walka przybrała dużo bardziej gwałtowny i krwawy charakter niż w poniedziałek. Tym razem demonstrantom udało się podpalić budynek KW PZPR. Nie dopuszczono nawet do tego, aby straż pożarna podjęła akcję gaszenia pożaru, co spowodowało, że gmach ten, nazywany wówczas przez gdańszczan Reichstagiem, do godzin wieczornych cały się wypalił. W wielu punktach miasta dochodziło do krwawych starć; byli zabici i ranni. Sprowadzono wojsko z ciężkim sprzętem. O dziewiątej rano u Gomułki odbyła się narada, w której uczestniczyli między innymi premier Józef Cyrankiewicz, przewodniczący Rady Państwa marszałek Marian Spychalski i kilka innych osobistości, w tym ministrowie: obrony narodowej Wojciech Jaruzelski i spraw wewnętrznych Kazimierz Świtała. Zapadła decyzja o wprowadzeniu do miasta dużych sił wojskowych, o przerzuceniu samolotami wojskowych słuchaczy ze szkół milicyjnych z głębi kraju. Konflikt nabierał nowej dynamiki.
Tego samego dnia zastrajkowała także Stocznia im. Komuny Paryskiej w Gdyni. Tam wydarzenia przybrały odmienny charakter: nie było rabunków, gwałtów, podpaleń. Demonstranci udali się pochodem pod gmach Prezydium Miejskiej Rady Narodowej, gdzie jej przewodniczący, Jan Mariański, przyjął delegację, którą robotnicy wyłonili spośród siebie. Doszło do podpisania porozumienia pomiędzy strajkującymi robotnikami a Mariańskim. Główny Komitet Strajkowy miasta Gdyni został przez niego uznany i otrzymał prawo działania w Morskim Domu Kultury, gdzie się po południu ulokował. Pisano tam ulotki, plakaty, komunikaty. W godzinach późnowieczornych do Domu Marynarza wkroczyli umundurowani funkcjonariusze milicji. Brutalnie pobili członków Komitetu Strajkowego, wszystkich aresztowali i wywieźli do więzień. Następnego dnia, czyli w środę 16 grudnia, w Gdyni nadal panował spokój. Strajk miał charakter okupacyjny i prowadzony był na terenie Stoczni im. Komuny Paryskiej oraz w innych zakładach przemysłowych miasta.
Tymczasem w Gdańsku 15 grudnia – jak już wspomniałem – toczyły się gwałtowne walki uliczne. Próbowano wznosić barykady, rzucano butelkami z benzyną. Wojsko zaś miało amunicję i używało broni palnej. Zginęło kilka osób, około 500 zostało zatrzymanych. Następnego dnia protestujący postanowili znów wyjść ze Stoczni im. Lenina, ale w nocy obstawiła ją milicja i wojsko. Kiedy więc robotnicy spróbowali ponownie pochodem wyjść w stronę Komitetu Wojewódzkiego, padły strzały. Dwóch stoczniowców zginęło przy bramie numer 2 (tam, gdzie dzisiaj wznosi się pomnik); jedenastu ludzi zostało rannych. Proklamowano strajk. W stoczni powstał Komitet Strajkowy, w którego skład wchodził m.in. późniejszy lider "Solidarności" Lech Wałęsa. W tym momencie w Gdańsku w praktyce kończą się krwawe zajścia – więcej już tutaj nie strzelano.
Można było nawet sądzić, że strajk powoli wygasa. Jednak fala buntu w drugiej połowie tygodnia przeniosła się do innych miast. Do tej pory strajkowano w Gdańsku, Gdyni, Elblągu i Słupsku. W następnych dniach rozpoczęły się strajki, a nawet uliczne demonstracje w głębi kraju, np. w Krakowie czy Wałbrzychu. Do największej tragedii doszło jednak 17 grudnia w Gdyni. Dość często wszystko to, co się wydarzyło w Grudniu, określane bywa mianem masakry. Myślę, że w przypadku Gdańska, z wyjątkiem może ranka 16 grudnia i Szczecina z wyjątkiem poranka 18 grudnia, lepiej jest mówić o gwałtownych walkach ulicznych. Prawdziwa masakra miała natomiast miejsce właśnie w Gdyni. Tam wcześniej nie spłonął żaden budynek, niczego nie zniszczono ani nie zdemolowano. Jednak to właśnie w Gdyni było najwięcej zabitych. Według oficjalnych danych, w ciągu jednego dnia – 17 grudnia – zastrzelono tam na ulicach 18 osób. Wieczorem poprzedniego dnia wicepremier i zarazem członek Biura Politycznego Stanisław Kociołek, przemawiając w lokalnej telewizji, wezwał ludzi, aby rankiem stawili się w pracy. W odpowiedzi na ten apel tysiące ludzi wyruszyło do pracy. Na stację kolejową Gdynia-Stocznia, przez którą kierowali się do pracy nie tylko w stoczni, ale także w porcie, przybywały kolejne pociągi, dowożąc coraz to nowe osoby. Droga prowadząca do portu i Stoczni im. Komuny Paryskiej była zablokowana przez wojsko i milicję. W porannej szarówce, około szóstej rano, ludzie idący do pracy zostali ostrzelani przez wojsko i milicję. Rozgorzały gwałtowne walki, po mieście krążyły samochody, z których wyrzucano granaty łzawiące i petardy, rzucano je również z krążących nad miastem śmigłowców. Według niektórych przekazów strzelano z nich także do manifestantów. W mieście uformowało się kilka pochodów (prawdopodobnie trzy lub może nawet cztery), na których czele na drzwiach niesiono zabitych młodych ludzi. Ich symbolem stał się Janek Wiśniewski, człowiek, który w rzeczywistości nie istniał, a który miał kilka pierwowzorów w prawdziwych ofiarach Grudnia ‘70. Autor ballady wybrał najpopularniejsze imię "Jan" i jedno z najpopularniejszych polskich nazwisk, kreując coś na kształt Nieznanego Żołnierza. Janek Wiśniewski, którego imię nosi dziś w Gdyni jedna z ulic, jest postacią symboliczną, choć mającą swój autentyczny pierwowzór. Stał się bodaj najsławniejszym symbolem Grudnia, przynajmniej w odniesieniu do Gdyni. Walki uliczne w tym mieście trwały tylko jeden dzień, ale były szczególnie krwawe. Miasto zostało okrutnie spacyfikowane. W tym samym gmachu, w którym dwa dni wcześniej Jan Mariański podpisywał ze strajkującymi porozumienie, milicja urządziła prawdziwą katownię, gdzie z niezwykłą brutalnością katowano zatrzymanych ludzi.
Tego samego dnia, 17 grudnia, bunt społeczny rozszerzył się na Pomorze Zachodnie. Do najgwałtowniejszych walk doszło w Szczecinie, gdzie spłonął Komitet Wojewódzki PZPR, podpalono Komendę Wojewódzką Milicji Obywatelskiej i doszło do próby podpalenia prokuratury. W wielu miejscach dochodziło do gwałtownych walk ulicznych. W mieście proklamowano strajk. 18 grudnia rano pochód wychodzący ze Stoczni im. Adolfa Warskiego został ostrzelany przez wojsko. Dwie osoby zostały zabite, kilka innych odniosło rany postrzałowe. W "Warskim", który stał się głównym ośrodkiem protestu, uformował się Ogólnomiejski Komitet Strajkowy, który w szczytowym okresie strajku, czyli 19–20 grudnia skupiał blisko 120 zakładów aglomeracji szczecińskiej.
19 grudnia rano komunikacja miejska przestała kursować. Po południu za zgodą OKS tramwaje i autobusy wyjechały, obwieszone transparentami „Strajk trwa”, „Popieramy stoczniowców” itd. Przedstawiciele władz miejskich i wojewódzkich podjęli rozmowy z przedstawicielami OKS. Pierwszym postulatem była możliwość tworzenia niezależnych związków zawodowych. Tym razem, inaczej niż 10 lat później, stoczniowcy od tego postulatu odstąpili, dali się wymanewrować przedstawicielom lokalnych władz. Istotną rolę odegrała w tym wypadku informacja, którą przekazano OKS w czasie negocjacji, w niedzielę 20 grudnia, o tym że Władysław Gomułka ustąpi z funkcji I sekretarza KC PZPR, a za kilka godzin zastąpi go na tym stanowisku dotychczasowy I sekretarz KW w Katowicach, Edward Gierek. Po południu 20 grudnia rzeczywiście obradowało VII plenum Komitetu Centralnego. Był właściwie tylko jeden punkt programu, a mianowicie zmiana na stanowisku I sekretarza KC. Dążono do tego, by skończyć przed godziną 19.30, aby Gierek mógł wystąpić w Dzienniku Telewizyjnym ze skierowanym do społeczeństwa uspokajającym przemówieniem. Zmiana na stanowisku I sekretarza kończyła najbardziej gwałtowną, krwawą fazę kryzysu. Zginęło i zmarło z odniesionych ran co najmniej 45 osób, a ponad 1160 było rannych.
Jednak zmiana na czele PZPR nie oznaczała końca kryzysu. Mało kto dziś pamięta, że strajk w Stoczni im. Adolfa Warskiego zakończono ostatecznie dopiero przed południem 22 grudnia. Zresztą w styczniu robotnicy szczecińscy zastrajkowali ponownie. Wymusili przyjazd nowego kierownictwa partii z Edwardem Gierkiem na czele. Potem Gierek z Jaroszewiczem złożyli również wizytę w Gdańsku. Tam padły sławne słowa „Pomożecie?” I, wbrew temu co się utarło, wcale nie padła chóralna odpowiedź stoczniowców „Pomożemy!” To propaganda dopisała tę odpowiedź! Była ona potrzebna pogrudniowemu kierownictwu jako rodzaj legitymizacji. Tragedia na Wybrzeżu była jednym z najważniejszych i zarazem jednym z najbardziej ponurych wydarzeń w całej historii PRL. W wymiarze prawnym pozostaje nierozliczona do dziś. Natomiast pozostaje bardzo żywa w pamięci mieszkańców Trójmiasta, Elbląga i Szczecina.
 
Na samym wybrzeżu władze PZPR rzuciły przeciw protestującym 550 czołgów i 700 transporterów. Do walki ruszyło 5000 milicjantów i 27000 żołnierzy, a całą akcję nadzorował osobiście wiceminister MON Grzegorz Korczyński. Dlaczego zdecydowano się na użycie tak niewspółmiernych środków przeciwko cywilom?
 
Trzeba do tego jeszcze dodać kilka tysięcy funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, ORMO oraz Straży Więziennej i Straży Pożarnej, którzy byli wykorzystywani do pacyfikowania ulicznych demonstracji. Odpowiadając jednak wprost na pytanie, należy przede wszystkim stwierdzić, iż taki sposób działania władzy był praktycznie wpisany w tamten system. Po prostu nie było kanałów przepływu informacji, a poza decydentów nie uświadamiali sobie konieczności podejmowania dialogu, konsultacji, prowadzenia rzeczywistych rozmów z ludźmi pracy. Przedstawiciele tamtej władzy nie potrafili rozmawiać z robotnikami, chociaż partia nazywała się – jak wiadomo – "Robotnicza". W takiej sytuacji nie pozostawało praktycznie nic innego oprócz rozwiązywania głębokiego kryzysu politycznego i społecznego przy użyciu siły. Po drugie, część działaczy partyjnych i państwowych, jakby nie brzmiało to dzisiaj makabrycznie, zamiast zastanawiać się, jak środkami politycznymi rozwiązać poważny kryzys, zachowywała się tak jak dowódcy wojskowi planujący działania bojowe. Domagali się, aby wprowadzać do akcji kolejne jednostki wojska, kierować przeciwko protestującym dodatkowe odwody milicji. Człowiek numer dwa w partii, Zenon Kliszko, zachowywał się chwilami tak, jakby dowodził działaniami na froncie. Poza tym Gomułka przez niektórych współtowarzyszy był skutecznie wprowadzany w błąd. Sprawozdania fałszowano prawdopodobnie w MSW. Gdy 15 grudnia rano podejmował decyzję o użyciu wojska, miał na swoim biurku informację mówiącą o tym, że poprzedniego dnia zginęło dwóch milicjantów, a około 150 zostało rannych. Tymczasem – jak już wspomniałem – 14 grudnia nie zginął żaden milicjant ani żaden z demonstrantów. Dwóch milicjantów zginęło podczas całego tygodnia starć ulicznych. Ktoś podsunął Gomułce taki dramatyczny, krwawy scenariusz: oto chuligani rabują sklepy, podpalają obiekty użyteczności publicznej, zabijają milicjantów, trzeba przeciwko nim wysłać wojsko i wyrazić zgodę na użycie broni palnej.
 
Czy można powiedzieć, że ta tragiczna decyzja była wynikiem konfliktów wewnątrzpartyjnych? Czy próbowano podpuścić Gomułkę, aby odsunąć go od władzy?
 
Nie da się udowodnić, że cały kryzys grudniowy został sprowokowany po to, żeby obalić Gomułkę. Nie ulega jednak wątpliwości, że kiedy doszło już do strajków, demonstracji, starć na ulicach, część działaczy partyjnych i państwowych oczywiście w jak największej tajemnicy podjęła działania, które noszą wszelkie znamiona politycznego puczu. Wiemy dziś, że także w Moskwie już 16 grudnia po południu, a więc w przeddzień najbardziej krwawych starć w Gdyni i w Szczecinie, Leonid Breżniew pytał współtowarzyszy, kogo by widzieli na czele PZPR, gdyby zaszła potrzeba zmiany na stanowisku I sekretarza. Zastrzegał jednocześnie, że potrzeby takiej na razie nie widzi. I sam sobie odpowiadał przy milczącej aprobacie współtowarzyszy – naszym kandydatem jest Edward Gierek. Miało to miejsce kilka dni przed objęciem przez Gierka funkcji I sekretarza KC i kilkanaście godzin przed najbardziej krwawymi zajściami w Gdyni i w Szczecinie.
 
Gdy 29 grudnia na posiedzeniu Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego, jeden z jej członków, Janusz Warchoł, zapytał, czy dokonana zostanie ocena zaistniałych w drugiej połowie grudnia wypadków, otrzymał odpowiedź przeczącą. Zdaniem przewodniczącego obrad oceny takiej można by dokonać dopiero, gdy uczynią to instancje partyjne. Jak zatem wyglądała owa ocena? O czym mówiły raporty Jana Szydlaka i Władysława Kruczka i co się z nimi stało?
 
Przez następne lata, aż do końca istnienia PRL, wszystkie komisje partyjne, najpierw ta, którą kierował Jan Szydlak, potem ta Władysława Kruczka i wreszcie, w latach 80. komisja, na której czele stanął członek Biura Politycznego i sekretarz KC Hieronim Kubiak miały wyjaśnić tyle, ile w danym momencie można było wyjaśnić bez wystawiania na szwank autorytetu aktualnego kierownictwa partyjnego. Chodziło generalnie o to, żeby ludzi, którzy związali się z Gierkiem, którzy wchodzili w skład "nowego kierownictwa" nie pociągać do odpowiedzialności za niefortunną podwyżkę cen i za wszystkie późniejsze decyzje. Całą winę zrzucono więc na Gomułkę i tych jego najbliższych współpracowników, którzy zostali odwołani z zajmowanych stanowisk. Trzeba było usprawiedliwić działania tych, którzy pozostali w kierownictwie z Gierkiem. Dlatego wszystkie te sprawozdania i raporty są kłamliwe. Nikt nawet tego nie weryfikuje. Podam jeden przykład: w poniedziałek 14 grudnia wiceminister spraw wewnętrznych Henryk Słabczyk leciał samolotem do Gdańska. Pół roku później, zeznając przed komisją Kruczka, wspominał o tym, że prosił pilota, żeby zrobił kółko nad miastem. Mówił, że nigdy nie zapomni widoku płonącego budynku Komitetu Wojewódzkiego, porozbijanych tramwajów, tłumów na ulicy. Rzecz w tym, że 14 grudnia o 14.30, kiedy leciał nad Gdańskiem, nic się jeszcze nie paliło, więcej, nie wybito wtedy jeszcze ani jednej szyby. Nikt tego oczywiście nie zakwestionował. To, co opowiadał Słabczyk, zostało zaprotokołowane, by pokazać, że niepopularne decyzje władz były uzasadnione, że w sposób drastyczny reagowano wyłącznie na przejawy wandalizmu, niszczenia, podpalania, ataki na milicjantów i żołnierzy. W rzeczywistości kolejność zdarzeń była jednak odwrotna.
 
Jaka była reakcja zachodnich społeczeństw na wydarzenia w Polsce? W jaki sposób wiadomość o nich wydostała się poza granice?
 
15 grudnia do późnych godzin wieczornych nikt w głębi kraju ani nikt na świecie nie wiedział, co się dzieje na polskim Wybrzeżu. Przypadek sprawił, że wieczorem, z powodu panujących tego dnia złych warunków atmosferycznych, nasłuch Radia Wolna Europa nastawił odbiór nie na rozgłośnię Polskiego Radia z Wrocławia, ale na rozgłośnię gdańską. Nagle przez trzaski zaczęły się przebijać informacje o godzinie milicyjnej w Gdańsku, o aresztowaniach i starciach ulicznych. Jan Nowak Jeziorański, ówczesny dyrektor Sekcji Polskiej Radia Wolna Europa, wspominał później, że w ostatniej chwili, tuż przed północą, gdy Wolna Europa kończyła audycję w języku polskim, spikerowi podsunięto kartkę z informacją o protestach w Gdańsku. Wtedy właśnie, tuż przed północą 15 grudnia, wiadomość o tych wydarzeniach poszła w eter i dowiedział się o nich cały świat. Od następnego dnia informacje o wydarzeniach na Wybrzeżu zaczęły pojawiać się w prasie ogólnopolskiej.
 
Jeden z uczestników tych wydarzeń powiedział: "Tam, na Wybrzeżu, urodziła się pierwsza Solidarność, ludzie czuli, że to wspólny kraj i jeden naród". Na ile takie stwierdzenie jest uzasadnione? Jakie przesłanie niosły te wydarzenia dla robotników i całego społeczeństwa?
 
Najwięcej mówimy o Gdańsku, choć tam relatywnie najmniej się wydarzyło. O miejscach, w których wydarzyło się więcej, nasza wiedza jest skromniejsza. Najmniej wiemy o Szczecinie, a tam przecież zdarzyło się najwięcej. Ten fakt dobrze oddają liczby. Wystarczy powiedzieć, że o ile straty ekonomiczne w Gdańsku, Gdyni i Elblągu oszacowano na 105 mln ówczesnych złotych, to w samym Szczecinie one sięgnęły 300 mln. Trudno o lepsze pokazanie skali. Ale jednak to nie skala walk i wysokość strat są w tym wypadku najważniejsze. Myślę, że ważniejszy był fakt powstania w Szczecinie Ogólnomiejskiego Komitetu Strajkowego. Wyłącznie na jego polecenie funkcjonowały te zakłady, których praca była miastu niezbędna: gazociągi, wodociągi, elektrownia, elektrociepłownia, komunikacja miejska, służba zdrowia. W nocy z 19 na 20 grudnia do Stoczni im. Warskiego przyszli dziennikarze z roboczym wydrukiem "Kuriera Szczecińskiego" z datą 20 grudnia, pytając, czy mogą opublikować komunikat, który jest na pierwszej stronie. Był to jedyny tego typu przypadek w historii PRL. Komunikat był bardzo wyważony, zupełnie niespotykany w prasie PRL. Informowano w nim, że w stoczni panuje spokój, że robotnicy utrzymują porządek, że nie ma żadnych zniszczeń. Oficjalna propaganda "trąbiła" tymczasem o tym, że za protestami kryją się elementy chuligańskie, przestępcze.
 
W procesie "Grudnia 70" oskarżono 12 osób, między innymi generała Wojciecha Jaruzelskiego, Stanisława Kociołka, Kazimierza Świtałę. Pierwszym osobom zarzuty zostały postawione jeszcze w 1990 r. Dlaczego, mimo że upłynęło już ponad 35 lat, nie osądzono odpowiedzialnych za tamte wydarzenia?
 
Uważam, że jest to proces w dużym stopniu polityczny. Nie widzę na ławie oskarżonych ani jednego funkcjonariusza MSW. Wojsko strzelało w grudniu 1970 r. w określonych miejscach, było kilka takich przypadków – strzelano zawsze w zwartych pododdziałach i na rozkaz. To jest dość dobrze udokumentowane. Natomiast funkcjonariusze, którzy podlegli MSW, strzelali w praktyce według własnego uznania. Przyjęto zasadę, że każdy funkcjonariusz decyzję czy i ewentualnie w jakich okolicznościach wolno mu użyć broni palnej podejmuje samodzielnie, niejednokrotnie będąc w stanie stresu i w skrajnym napięciu. W ciągu tych kilku dni starć wojsko wystrzeliło około 46 000 pocisków. Nie wiemy natomiast, ile pocisków wystrzelili funkcjonariusze milicji, Służby Bezpieczeństwa i innych służb podległych MSW.
Gdyby naprawdę chodziło o sprawiedliwość, to przeprowadzenie procesu nie powinno przysparzać tyle kłopotów – żyje wszak jeszcze kilku ówczesnych wysokich funkcjonariuszy resortu spraw wewnętrznych, z szefami wojewódzkich komend na Wybrzeżu włącznie. Nie mam pewności, czy żyją nadal, ale z pewnością żyli, gdy rozpoczynał się ten proces m.in. minister spraw wewnętrznych Kazimierz Świtała oraz komendant główny Milicji Obywatelskiej gen. Tadeusz Pietrzak. Wojciech Jaruzelski był w tamtym okresie w establishmencie człowiekiem numer 20, może 25. To w stanie wojennym był członkiem nr 1 i ponosił pełną odpowiedzialność za wszystko, co się tu wydarzyło w grudniu 1981 r. Ale 11 lat wcześniej Jaruzelski był zaledwie od dwóch i pół roku ministrem obrony narodowej, młodym generałem, nie zasiadał jeszcze w Biurze Politycznym. Dopiero miał zostać zastępcą członka Biura Politycznego. Aktualnie gen. Jaruzelski jest po prostu jedną z najważniejszych żyjących jeszcze osób, odpowiedzialnych za ówczesne decyzje i zamieszanych w tamte wydarzenia. Wydaje się, że na podobnej zasadzie znalazł się na ławie oskarżonych ówczesny wicepremier Stanisław Kociołek. Nie chcę przez to rzecz jasna powiedzieć, że nie ponosi on żadnej winy. Jednak ograniczanie się wyłącznie do wojskowych (Kociołek jest jedynym cywilem w tym gronie), i to tylko do niektórych, oraz liczne zabiegi towarzyszące temu procesowi – to wszystko sprawia, że patrzę na niego z pewną rezerwą i dość sceptycznie odnoszę się do myśli, iż zakończy się on prawomocnym wyrokiem.
 
Prof. Jerzy Eisler – historyk, dyrektor Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie, zajmuje się historią powojenną Polski, jest znawcą najnowszych dziejów Francji, autor m. in. Marzec 1968. Geneza – przebieg – konsekwencje, (Warszawa 1991); Zarys dziejów politycznych Polski 1944 – 1989 (Warszawa 1992); Grudzień 1970. Geneza – przebieg – konsekwencje (Warszawa 2000).
Źródło: Muzeum Historii Polski
1981
Powołanie Prymasowskiego Komitetu Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i ich Rodzinom pod przewodnictwem biskupa Władysława Miziołka.
1990 Władze RP na wychodźstwie podjęły decyzję o zakończeniu działalności.
18 grudnia
1921 Pierwsze międzypaństwowe spotkanie polskiej reprezentacji w piłce nożnej. W Budapeszcie Polska przegrała z Węgrami 0:1.
1959 W Moskwie podpisano umowę między ZSRR, Polską i NRD o budowie rurociągu naftowego z Białorusi do Polski i NRD.
1970 Wojsko strzelało do tłumu w Elblągu.
1981 Apel Jana Pawła II do Wojciecha Jaruzelskiego "o zaprzestanie działań, które przynoszą ze sobą rozlew polskiej krwi".
1982 Sejm uchwalił ustawę o szczególnej regulacji prawnej w okresie zawieszenia stanu wojennego. Zezwalała ona władzom na stosowanie zaostrzonych środków "w celu utrzymania porządku", a także utrzymywała w mocy surowe kary za strajki oraz prowadzenie handlu i innej działalności gospodarczej bez wymaganych zezwoleń.
1988 Utworzenie Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie.
19 grudnia
1923 Powołano pozaparlamentarny gabinet Władysława Grabskiego. Nowy premier w przemówieniu programowym jako priorytet pracy rządu postawił kwestię reformy gospodarczej.
1963 Sejm uchwalił ustawę o ustroju adwokatury - w miejsce poprzedniej z 1950 roku. Zachowano zasadę, że adwokatura "powołana jest do udzielania pomocy prawnej zgodnie z prawem i interesem mas pracujących". Ustawa znosiła prywatne kancelarie adwokackie, stwierdzając, że "adwokat może wykonywać swój zawód w zespole adwokackim lub w społecznym biurze pomocy prawnej".
1982 Rada Państwa podjęła uchwałę o zawieszeniu stanu wojennego z dniem 31 grudnia 1982 roku.
20 grudnia
1922 Prezydentem został wybrany Stanisław Wojciechowski.
1939 W sowieckiej strefie okupacyjnej przeprowadzono przymusową wymianę polskich pieniędzy na ruble.
1970
Zebrało się VII plenum KC PZPR, na którym pierwszym sekretarzem został Edward Gierek. Z biura politycznego KC, oprócz Gomułki, usunięto Jaszczuka, Kliszkę, Spychalskiego i Strzeleckiego.
 
Edward Gierek I sekretarzem KC PZPR
 
Pozycja Władysława Gomułki zaczęła słabnąć już w 1964 r., po obaleniu Nikity Chruszczowa, I sekretarza Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Nowe władze ZSRR pod przewodnictwem Breżniewa nie darzyły polskiego przywódcy pełnym zaufaniem. Gomułka wiedział o tym i nosił się z zamiarem rezygnacji ze stanowiska I sekretarza KC PZPR lecz z powodu trudności wewnętrznych PRL w latach 1967–1970 nie zdecydował się na ten krok. Szybko tracił swą dawną popularność, początkowo w sferach inteligenckich, a potem również w szerszych kręgach społecznych. Wydarzenia na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. okazały się gwoździem do trumny ekipy Gomułki i premiera Józefa Cyrankiewicza.
 
20 grudnia na VII plenarnym posiedzeniu KC PZPR opowiedziano się za wnioskiem Biura Politycznego o odwołanie Władysława Gomułki i jego najbliższych współpracowników z Komitetu Centralnego. I sekretarzem mianowano jednego z najpopularniejszych polityków – Edwarda Gierka, I sekretarza Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach. Był on przedstawicielem nowego pokolenia, mającego inne priorytety i inną wizję socjalistycznego państwa. Gierek wnioskował o przyjęcie do Komitetu Centralnego Edwarda Babiucha, Piotra Jaroszewicza, Mieczysława Moczara, Stefana Olszowskiego i Jana Szydlaka.
23 grudnia Sejm powołał rząd z Jaroszewiczem jako premierem, a nowym przewodniczącym Rady Państwa został ustępujący premier Józef Cyrankiewicz (ponad rok później zastąpił go na tym stanowisku profesor historii Henryk Jabłoński). Również Mieczysław Moczar został wkrótce usunięty z Komitetu Centralnego oraz ze stanowiska prezesa Zarządu Głównego Związku Bojowników o Wolność i Demokrację.
Edward Gierek przeprowadził gruntowne zmiany na najwyższych szczeblach władzy państwowej i partyjnej w państwie: swoje stanowiska straciło wówczas 75 proc. I sekretarzy, 53 proc. sekretarzy wojewódzkich, 45 proc. I sekretarzy powiatowych oraz 61 proc. ministrów, 62 proc. kadr kierowniczych w Państwowej Komisji Planowania Gospodarczego, 35 proc. wiceministrów, 25 proc. kierowników instytucji centralnych, 50 proc. przewodniczących województw i 30 proc. powiatowych rad narodowych – był to wyraźny sygnał, że w dziejach PRL nastąpiła nowa epoka, trwająca przez następne 10 lat, aż do powstania "Solidarności".
Źródło: Muzeum Historii Polski
1982 W Genewie zmarł Artur Rubinstein.
1988 20-21 grudnia trwały obrady pierwszej części X Plenum PZPR. Premier Rakowski pytał członków Plenum o zgodę na współpracę z "Solidarnością".
21 grudnia
1944 Generał Okulicki został mianowany komendantem AK.
1992 Podpisanie przez Polskę, Węgry i Czecho-Słowację umowy o utworzeniu Środkowoeuropejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (CEFTA). Przewidywało ono, do 2001 r., zniesienie we wzajemnym handlu ceł na wyroby przemysłowe.
2007 Przystąpienie Polski do strefy Schengen. 
22 grudnia
1930 Polski samolot PZL P-6 został uznany za najlepszy myśliwiec na Międzynarodowym Salonie Lotniczym w Paryżu.
1952 Raport Izby Reprezentantów Kongresu USA dowodzący winy ZSRR wobec zbrodni katyńskiej.
1990
Uroczyste zaprzysiężenie Lecha Wałęsy na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. 
 
Przekazanie insygniów władzy prezydenckiej przez Ryszarda Kaczorowskiego Lechowi Wałęsie.
Z dr. hab. Andrzejem Friszkem rozmawia Adam Tycner
 
Jakie cele postawił przed sobą rząd Rzeczypospolitej na wychodźstwie po II wojnie światowej?
Rząd na wychodźstwie pełnił funkcję ośrodka życia politycznego, społecznego, a także kulturalnego i w związku z tym wspierał rozmaite działania polskiej powojennej emigracji. Podstawowym zadaniem tego rządu było dążenie we współpracy z Zachodem do odzyskania przez Polskę pełnej niepodległości, a więc wydobycia kraju ze stanu uzależnienia od ZSRR. W tym celu podejmował działania informacyjne i dyplomatyczne wobec zachodnich rządów i opinii publicznej. Działalność ta miała jednak ograniczoną skuteczność, gdyż powojenny podział świata był stabilny i Zachód nie zamierzał ryzykować poważnych konfliktów dla zmiany stanu istniejącego w Europie Wschodniej.
Poza tym wokół rządu RP powstawały struktury, które miały własne cele związane np. z powojenną samoorganizacją polskich żołnierzy, głównie z armii Andersa, oraz z pomocą społeczną. Emigracja była ogromną potencjalną siłą – najwięcej uchodźców było w Niemczech i Wielkiej Brytanii – którą należało zorganizować, dlatego też, szczególnie w latach 1946 i 1947, rząd podejmował wysiłki, by zapewnić polskiej ludności opiekę społeczną, utrzymać kontakt z rozproszonym wychodźstwem, także dostarczając mu informację. Ponieważ typu działalność rodziła problemy prawne, materialne i oświatowe, podejmowano współpracę z wieloma organizacjami polskimi i międzynarodowymi, zajmującymi się problemami uchodźców. W latach późniejszych podstawową strukturą łączącą skupiska emigracyjne w różnych krajach był Skarb Narodowy, mający ekspozytury w wielu państwach. Polacy płacili datki, które tworzyły najważniejszą część budżetu rządu RP i umożliwiały finansowanie ważnych celów społecznych.
 
Czy rząd na wychodźstwie miał istotny wpływ na sprawy w kraju?
Z pewnością podejmował takie próby, jednak podziały wśród polskich polityków uniemożliwiały im faktyczną i zdecydowaną ingerencję w politykę krajową. W latach 1945–1947 opozycję krajową stanowiło PSL ze Stanisławem Mikołajczykiem na czele. Jego koncepcja usunięcia komunistycznej dyktatury w Polsce opierała się na postanowieniach jałtańskich, zapowiadających zorganizowanie w kraju wolnych wyborów, a to oznaczało przyjęcie decyzji Jałty i uznanie rządu w Warszawie, co spotkało się z krytyką rządu emigracyjnego. Od końca 1944 r. premierem rządu RP na wychodźstwie był socjalista Tomasz Arciszewski, który definitywnie odrzucił ustalenia z Krymu. Ale też rząd wyraźnie dążył do wygaszenia walki zbrojnej, kilkakrotnie wydawał odezwy i instrukcje, apelując o zaprzestanie walki zbrojnej. To stanowisko określało jego stosunek do podziemnych organizacji – „Wolność i Niepodległość” czy Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. W Londynie liczono, że sytuacja Polski zostanie rozwiązana w wyniku działań międzynarodowych, brano też pod uwagę możliwość wojny Zachodu ze Związkiem Sowieckim. W instrukcjach dla kraju rząd RP na wychodźstwie zakazywał polskim obywatelom uczestnictwa w organizacjach wspierających reżim komunistyczny, a zwłaszcza stosujących represje wobec obywateli. Zachęcał natomiast do działań konstruktywnych, które miały służyć odbudowie kraju, ochronie ludności, tworzeniu kultury i rozwojowi życia ekonomicznego.
 
Czy w późniejszych latach, począwszy od poznańskiego Czerwca, rząd polski aktywnie uczestniczył w wydarzeniach w kraju?
Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy najpierw zastanowić się, co oznaczało pojęcie "rząd". Możemy wskazać kilka cezur, które wyznaczają kolejne etapy rozkładu struktur rządu polskiego na obczyźnie. Pierwsze przełomowe wydarzenie miało miejsce w 1947 r. Toczył się wtedy spór wokół objęcia prezydentury przez Augusta Zaleskiego i Polska Partia Socjalistyczna odmówiła uznania Zaleskiego oraz poparcia jego rządu. Dwa lata później doszło do kolejnego rozłamu, kiedy do opozycji wobec Zaleskiego przeszło Stronnictwo Narodowe. W końcu PPS i SN oraz powstała już po wojnie grupa Niepodległość i Demokracja) utworzyły w 1949 r. Radę Polityczną. Kiedy w 1954 r. Zaleski "mimo wcześniejszych zobowiązań" odmówił ustąpienia, opuścił go gen. Władysław Anders z większością kombatantów oraz piłsudczycy. Wspólnie z ugrupowaniami skupionymi dotąd w Radzie Politycznej podpisali Akt Zjednoczenia Narodowego i utworzyli Tymczasową Radę Jedności Narodowej (rodzaj parlamentu), która wyłoniła Radę Trzech (kolektywna głowa państwa) i Egzekutywę Zjednoczenia Narodowego (rząd). Nastąpiło więc skoncentrowanie najważniejszych emigracyjnych sił politycznych wokół Rady Trzech i Egzekutywy, poparcia udzielali im kombatanci, większość organizacji społecznych, kulturalnych, pism i wydawnictw. Przy Zaleskim i jego rządzie trwała niewielka grupa. I tak pozostało do śmierci Zaleskiego w 1972 r.
Ponadto trzeba zaznaczyć, że Rada Polityczna, a potem Rada Trzech i Egzekutywa były przez Stany Zjednoczone traktowane jako właściwa reprezentacja emigracji polskiej. Za partnera i rozmówcę uważano też Mikołajczyka, który – przypomnijmy – zbiegł z Polski w 1947 r. i utworzył własny ośrodek polityczny. Nie miał natomiast istotnych kontaktów politycznych w USA, zwłaszcza po 1954 r., Zaleski i jego rząd.
 
Wracając do pytania, na wydarzenia czerwcowe w Poznaniu zareagował przede wszystkim obóz Zjednoczenia Narodowego, ze względu na swoje kontakty i szerokie możliwości działania. Z jego inicjatywy urządzono w Londynie wielką demonstrację, z kolei w Waszyngtonie z licznymi inicjatywami występował Adam Ciołkosz jako przewodniczący Egzekutywy. Po Październiku złożył m.in. memoriał z postulatami zaangażowania USA na rzecz poszerzenia wolności w Polsce i uznania jej granicy zachodniej. Zaleski miał zbyt małe wpływy, aby działać z rozmachem na znak solidarności ze strajkującymi w Polsce. W ówczesnej polityce europejskiej liczyły się takie organizacje, jak Międzynarodówka Socjalistyczna lub instytucje ruchu na rzecz Zjednoczonej Europy, czy Międzynarodówka chadecka, w których pojawiali się przedstawiciele partii politycznych, ale rząd Zaleskiego nie umiał do nich dotrzeć. Powstały w 1954 r. obóz Zjednoczenia Narodowego stworzył właściwe centrum polityki polskiej na emigracji, również dlatego, że przedkładał w zachodnich stolicach różne memoriały oraz miał nieformalnych, ale cieszących się pewną pozycją osobistą, przedstawicieli w Waszyngtonie, Paryżu, Rzymie i Londynie.
 
Czy można wobec tego mówić o oficjalnych kontaktach polskiego rządu emigracyjnego z rządami innych państw europejskich?
Od końca wojny rząd ten utrzymywał z dyplomacją krajów zachodnich kontakty na stopie nieoficjalnej, ponieważ bardziej znaczące państwa uznawały od lipca 1945 r. rząd w Warszawie. Dość długo jednak sprzyjała rządowi emigracyjnemu Hiszpania gen. Franco, ale także Irlandia, Liban oraz Watykan. Państwo Kościelne nie uznawało komunistycznej władzy w Polsce, w związku z tym utrzymywało oficjalne stosunki z rządem RP na wychodźstwie. Watykan liczył się jednak o wiele bardziej ze zdaniem polskich biskupów niż polityków emigracyjnych. Relacje między rządem polskim na obczyźnie a państwami nadal go uznającymi nie były rozbudowane. Najważniejsze były relacje ze Stanami Zjednoczonymi, Wielką Brytanią i Francją. Kontakty ze sferami politycznymi tych krajów miały charakter nieoficjalny i wynikały z autorytetu poszczególnych przedstawicieli emigracji. Taką ważną postacią był Edward Raczyński, ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Londynie od 1934 do 1945 r., minister spraw zagranicznych w latach 1942–1943. Raczyński miał liczne znajomości wśród brytyjskich dyplomatów, którzy cenili go ze względu na jego wielką inteligencję oraz realistyczne podejście. Ambasador dążył przede wszystkim do rozwiązania problemów polskiej emigracji, np. w kwestii zapewnienia zdemobilizowanym żołnierzom oraz ludności cywilnej dostępu do nauki. Z pewnością jednak także słuchano z uwagą jego opinii politycznych, choć rzecz musiała być poufna i niewiele o tym wiemy.
 
W Stanach Zjednoczonych sytuacja przedstawiała się inaczej. Amerykanie popierali Mikołajczyka i utrzymywali kontakty z politykami Rady Politycznej, a potem Obozu Zjednoczenia, szczególnie ze Stefanem Korbońskim, a potem Zbigniewem Stypułkowskim, którzy docierali do senatorów, kongresmanów oraz polityków zajmujących stanowiska na niższych szczeblach Departamentu Stanu. Co ciekawe, niektóre postulaty przez nich zgłaszane nie były sprzeczne z dążeniami rządu warszawskiego po 1956 r. Szczególnie dotyczyło to zabiegów o uznanie przez USA granicy Polski na Odrze i Nysie, choć oczywiście różne były motywacje. Według dyplomacji emigracyjnej uznanie granicy na Odrze i Nysie mogło zmienić sytuację geopolityczną Polski i było wiązane z uzyskaniem przez nią niezależności od Związku Sowieckiego, np. przez utworzenie strefy neutralnej w Europie Środkowej. Stawianie w kontaktach z zachodnimi rządami wprost postulatu działań na rzecz odzyskania niepodległości przez Polskę było niemożliwe, ponieważ byłoby uznane za całkowicie nierealistyczne żądanie obalenia skutków podziału jałtańskiego, co na Zachodzie traktowano jako rzecz zamkniętą. W Paryżu przez wiele lat ważnym polskim dyplomatą był Kajetan Morawski, który w czasie wojny reprezentował rząd polski przy gen. de Gaulle’u, a potem był przedstawicielem kolejnych rządów emigracyjnych. Wykorzystywał on znajomości z okresu II wojny światowej, w związku z czym był rozmówcą przyjmowanym na dość wysokich szczeblach. Jego kontakty nie mogły jednak wykroczyć poza sferę nieoficjalną, gdyż Francja uznawała rząd PRL. Morawski spotykał się również z przedstawicielami krajowych środowisk katolickich, którzy przyjeżdżali do Paryża. O swoich rozmowach i różnych opiniach na temat sytuacji w Polsce informował regularnie Jana Starzewskiego, odpowiedzialnego za sprawy zagraniczne w Egzekutywie Zjednoczenia Narodowego w Londynie.
 
Podsumowując, polska dyplomacja utrzymywała z rządami krajów zachodnich kontakty nieformalne, w zasadzie ograniczające się do przekazywania opinii, które miały zaznajomić zachodnich partnerów z sytuacją w Polsce i polskimi aspiracjami. Było to dość trudne, albowiem znaczące państwa zachodnie uznawały rząd warszawski, a zatem realną politykę zagraniczną prowadziły z rządem PRL.
 
W jaki sposób ustalano skład rządu? Jaka była jego struktura?
Rząd na wychodźstwie oraz wszystkie ośrodki rządowe czy quasi-rządowe funkcjonowały na mocy konstytucji kwietniowej z 1935 r. Wprowadzała ona ustrój prezydencko-autorytarny. Prezydent mógł m.in. w świetle obowiązującego prawa wskazać swojego następcę w okresie wojny. Dzięki temu przepisowi stanowisko głowy państwa objął po Ignacym Mościckim Władysław Raczkiewicz, wykorzystując również tę nadaną przez konstytucję normę prawną. Prezydent Raczkiewicz powoływał premierów, kolejno generała Sikorskiego, Mikołajczyka i Arciszewskiego. Ich rządy tworzyli przedstawiciele głównych stronnictw przedwojennych – Stronnictwa Ludowego, PPS, Stronnictwa Narodowego i Stronnictwa Pracy. W rządzie Arciszewskiego nie było Stronnictwa Ludowego, gdyż jego lider Mikołajczyk uznał decyzje jałtańskie i powrócił do kraju.
W swoim politycznym testamencie Raczkiewicz w 1947 r. następcą mianował Augusta Zaleskiego, anulując wcześniejszą nominację dla Arciszewskiego. Nowy rząd gen. Bora-Komorowskiego miał więc oparcie w dwóch stronnictwach – Stronnictwie Narodowym i Stronnictwie Pracy, ale bardziej liczyło się poparcie kombatantów, organizacji społecznych i w ogóle emigracyjnej opinii. Kłopoty zaczęły się w 1949 r., wraz z odejściem Stronnictwa Narodowego i powstaniem Rady Politycznej. Kolejne rządy opierały się głównie na kombatantach, których największym autorytetem był gen. Anders, i piłsudczykach, a także na bezpartyjnych specjalistach z różnych dziedzin.
 
Prezydent Zaleski po wygaśnięciu siedmioletniej kadencji nie przekazał jednak władzy kolejnemu politykowi, lecz ogłosił, iż będzie sprawować urząd prezydenta dożywotnio. To był bezpośredni powód rozłamu w 1954 r., o czym mówiłem. Powstała wówczas Tymczasowa Rada Jedności Narodowej uchwaliła w 1956 r. przekazanie prerogatyw prezydenta Radzie Trzech. W jej skład wchodzili gen. Anders, Raczyński i Arciszewski, a po jego śmierci gen. Bór-Komorowski. Przy niewielkich zmianach personalnych Rada Trzech funkcjonowała do 1972 r. Egzekutywa Zjednoczenia Narodowego otrzymała zaś uprawnienia rządu.
 
Przedstawicielstwem o charakterze uchwałodawczym, parlamentarnym była Rada Narodowa, po raz pierwszy utworzona w grudniu 1939 r. Jej członków, którymi powinni być reprezentanci poszczególnych ugrupowań politycznych oraz społecznych, powoływał prezydent. Po rozwiązaniu w 1941 r. pierwszej, kilka miesięcy później powołano drugą Radę Narodową, która przetrwała do 1945 r. Kolejną Radę powołał prezydent Zaleski w 1949 r., problem polegał jednak na tym, iż ani PPS, ani Stronnictwo Narodowe, ani ludowcy nie uznawali kompetencji Zaleskiego, w związku z czym stronnictwa te nie były reprezentowane w Radzie. W 1954 r. większość członków Rady Narodowej znalazła się w obozie Zjednoczenia Narodowego. W późniejszym okresie Zaleski powoływał kolejne Rady Narodowe, złożone z osób uznających jego mandat, które jednak nie miały wpływów w społeczności emigracyjnej.
 
Od 1949 r. istniała – jak wspomniałem – Rada Polityczna. Obok PPS i Stronnictwa Narodowego tworzyli ją także działacze ruchu Niepodległość i Demokracja, którzy wywodzili się z Armii Krajowej (jak np. Jan Nowak Jeziorański), z młodszych oficerów Polskich Sił Zbrojnych, były wśród nich wybitne postacie nauki i kultury. Po kryzysie w 1954 r. Rada Polityczna przestała istnieć, a należące do niej stronnictwa utworzyły Tymczasową Radę Jedności Narodowej, w której skupiły się najważniejsze ugrupowania emigracyjne. Prócz wymienionych byli to także: piłsudczycy skupieni w Lidze Niepodległości Polski oraz tzw. Niezależna Grupa Społeczna, na której czele stanął Kazimierz Sabbat. Grupa ta stopniowo zaczęła odgrywać coraz ważniejszą rolę w życiu emigracji, ponieważ słabły "stare" stronnictwa i ośrodki polityczne. Część z nich wystąpiła zresztą na przełomie lat 50. i 60. z obozu Zjednoczenia, sprzeciwiając się podtrzymywaniu legalizmu i instytucji typu rządowego. Dotyczyło to ruchu Niepodległość i Demokracja i części PPS, które liczyły na szybsze i głębsze przemiany nad Wisłą, a więc bliskie związki z ugrupowaniami "reakcyjnymi" uważały za krępujące. Tak więc w latach 60. podstawą Rady Jedności i Egzekutywy były Liga Niepodległości, Stronnictwo Narodowe, Niezależna Grupa Polityczna i PPS Ciołkosza, a w zapleczu społecznym potężne Stowarzyszenie Polskich Kombatantów i opierający się głównie na jego strukturach Skarb Narodowy.
 
Dopiero po śmierci Zaleskiego w 1972 r. doszło do zespolenia jego ośrodka politycznego z obozem Zjednoczenia, choć tym razem podporządkowania się legalizmowi odmówiło Stronnictwo Narodowe, które kontynuowało działalność na własną rękę aż do 1990 r. Wokół prezydentów – kolejno Stanisława Ostrowskiego, Edwarda Raczyńskiego, Kazimierza Sabbata i w ostatnim roku Ryszarda Kaczorowskiego – skupiały się różne siły społeczne, stowarzyszenie kombatantów, piłsudczycy, Niezależna Grupa Polityczna i PPS Adama i Lidii Ciołkoszów. Najważniejsze było jednak poparcie organizacji kombatanckich.
Historię rządu i emigracyjnego legalizmu zamykało przekazanie w grudniu 1990 r. przez prezydenta Kaczorowskiego insygniów władzy wybranemu w powszechnych wyborach Lechowi Wałęsie.
Źródło: Muzeum Historii Polski
2000 Leszek Balcerowicz został wybrany przez Sejm na stanowisko prezesa Narodowego Banku Polskiego.
23 grudnia
1981 Prezydent USA, Ronald Regan, ogłosił sankcje ekonomiczne wobec PRL.
1982 W Polsce zlikwidowano ośrodki internowania.
1988 Sejm uchwalił pakiet ustaw gospodarczych zmierzających do przekształcenia polskiej gospodarki w gospodarkę wolnorynkową.
1991 Po wielodniowym impasie Sejm powołał rząd Jana Olszewskiego z PC.
1995 Zaprzysiężenie w Sejmie Aleksandra Kwaśniewskiego na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
2000 Zgromadzenie Narodowe dokonało zaprzysiężenia Aleksandra Kwaśniewskiego na drugą kadencję prezydencką.
2005 Lech Kaczyński został przed Zgromadzeniem Narodowym zaprzysiężony na urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
24 grudnia
1946 W moskiewskim więzieniu zmarł ostatni Komendant AK, generał brygady, Leopold Okulicki "NIedźwiadek". 
25 grudnia
1956 Ukazał się pierwszy od 1953 roku numer "Tygodnika Powszechnego" opracowany przez pierwotną redakcję pod kierunkiem Jerzego Turowicza.
26 grudnia
1923  Umarł Włodzimierz Przerwa-Tetmajer, gospodarz z "Wesela".
27 grudnia
1918 Wybuchło powstanie wielkopolskie.
1928 Powołanie Polskich Linii Lotniczych LOT
 
Polskie Linie Lotnicze LOT powstały 27 grudnia 1928 r. jako przedsiębiorstwo państwowo-samorządowe (wówczas pod nazwą Linie Lotnicze LOT sp. z o.o.) w wyniku fuzji wszystkich polskich linii lotniczych. Inicjatorem tego przedsięwzięcia był Wydział Lotnictwa Cywilnego w Ministerstwie Komunikacji, który opracował program rewolucyjnych zmian w polskiej komunikacji lotniczej, czyli likwidacji prywatnych firm lotniczych. LOT rozpoczął działalność 1 stycznia 1929 r., rozszerzając ofertę połączeń międzymiastowych (z Warszawy do Katowic i Bydgoszczy). W maju rozpisano konkurs na logo firmy, który wygrał projekt Tadeusza Gronowskiego przedstawiający stylizowanego żurawia w locie (uznanego oficjalnie za godło w 1931 r.). Wówczas też dodano do nazwy przymiotnik "Polskie". W 1930 r. LOT został przyjęty do Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych, otrzymując specjalny kod LO.
Pierwszy lot poza granicę kraju – do Bukaresztu – odbył się 1 czerwca 1930 r.; samoloty odlatywały z lotniska na warszawskich Polach Mokotowskich. Kolejnymi kierunkami międzynarodowymi były Ateny, Bejrut i Helsinki. W 1934 r. LOT przeniósł się do nowego lotniska na Okęciu pod Warszawą. Oprócz nowoczesnego dworca znajdowały się tam również hangary, warsztaty i magazyny. W latach 1935 i 1936 do floty LOT włączono samoloty Douglas DC-2, Lockheed L.10A Electra i Junkers Ju 52/3m. W kolejnych latach kupiono jeszcze modele Lockheed L.14H Super Electra. Pierwszymi polskimi samolotami używanymi przez firmę były PWS-24 i PWS-24 bis. W 1939 r. polski przewoźnik miał 26 samolotów, w czasie kampanii wrześniowej 16 z nich zostało internowanych na terenie Rumunii. W czasie wojny LOT przerwał działalność, a cała infrastruktura lotniska została zniszczona. Wznowił ją w 1945 r. jako firma pod przymusowym zarządem państwowym.
Źródło: Muzeum Historii Polski
1939 W Wawrze, pod Warszawą, zamordowano 106 osób narodowości polskiej, wyciągniętych w czasie obławy z mieszkań - to jedna z pierwszych masowych egzekucji w GG.
1953
Zmarł Julian Tuwim.
28 grudnia
1925
Ustawa "O wykonaniu reformy rolnej" przewidywała parcelację za odszkodowaniem. Zakładano parcelację 200 000 ha rocznie.
 
Kwestia zmian w stosunkach własności ziemi i w strukturze agrarnej, czyli innymi słowy, reformy rolnej, była jednym z najpoważniejszych problemów gospodarczych i społecznych w Polsce początku XX wieku. Przeludnienie agrarne spowodowane spadkiem śmiertelności niemowląt przy utrzymującej się wysokiej płodności powodowało, że nawet korzystne dla chłopów rozwiązania reformy rolnej w Królestwie Polskim (1864) nie były w nowej sytuacji wystarczające. Głodu ziemi nie zaspokajała również wyprzedaż ziemi przez ziemiaństwo, osłabione ekonomicznie w czasie kryzysu agrarnego ostatniej ćwierci XIX wieku. Zresztą tylko nielicznych chłopów stać było na jej zakup. Ustawowe ograniczenie imigracji do USA po zakończeniu I wojny światowej i kryzys polskiego przemysłu, który utracił dotychczasowe rynki zbytu powodowały, że bezrobocie agrarne odczuwano coraz dotkliwiej. Trudno się dziwić, że chłopi żądali więcej ziemi i wysuwali postulat odebrania jej wielkim właścicielom ziemskim. Chłopski ruch polityczny był silny, przede wszystkim ze względu na swoją liczebność, dlatego też mimo tradycyjnie silnej pozycji w społeczeństwie warstwy ziemiańskiej, zdawano sobie sprawę, że przeprowadzenie reformy rolnej jest palącą potrzebą.
W II Rzeczypospolitej prace nad reformą rolną rozpoczęto w 1919 r. Sejm Ustawodawczy już 10 lipca 1919 r. uchwalił parcelację dóbr należących do instytucji publicznych oraz kościelnych (tych ostatnich w porozumieniu z odpowiednimi kuriami). Jednocześnie określono maksymalną wielkość indywidualnej własności ziemi, niepodlegającej przymusowemu wykupowi: 60 ha na terenach podmiejskich, 180 ha na pozostałych, 400 ha w zaborze pruskim i na Kresach. Uchwała nie weszła jednak w życie. Kolejną próbę podjęto w 1920 r., w kulminacyjnym okresie wojny polsko-bolszewickiej. 15 lipca rząd Władysława Grabskiego przedstawił nowy projekt mający przyciągnąć do walki z zagrożeniem sowieckim szerokie kręgi chłopskie. Na jego podstawie mieszkańcy wsi mieli prawo do wykupu ziemi państwowej za połowę ceny rynkowej. Postanowienie to stało w sprzeczności z gwarancją nienaruszalności własności prywatnej, zawartą w konstytucji uchwalonej w marcu 1921 r. Mimo tej sprzeczności, w 1921 r. rozpoczęto parcelację ziemi państwowej i dobrowolnie oddanej ziemi prywatnej, przy czym w tym ostatnim przypadku wypłacano pełną rekompensatę po cenie rynkowej, co ograniczyło rozmach przedsięwzięcia.
Kwestia reformy rolnej była jednym z zasadniczych punktów sporu pomiędzy prawicą a PSL „Piast”, utrudniającym współpracę między stronnictwami. Co więcej, zdawano sobie sprawę, że taki lub inny kształt reformy mógł przesądzić o dalszej drodze rozwojowej całej polskiej gospodarki. Przeciwnicy bardziej radykalnych rozwiązań argumentowali, że osłabienie ziemiaństwa spowoduje zmniejszenie polskiego eksportu i pogorszenie bilansu handlu zagranicznego. Z kolei ich zwolennicy – w tym premier Władysław Grabski – argumentowali, że zwiększenie ilości ziemi w rękach chłopów wzbogaci ich na tyle, iż staną się odbiorcami produktów krajowego przemysłu. W istocie rzeczy był to więc spór o to, czy Polska ma pozostać krajem rolniczo-przemysłowym, czy też stać się państwem przemysłowo-rolniczym.
Ostatecznie reformę rolną uchwalono ustawą z 28 grudnia 1925 r. Był to wynik kompromisu między politykami prawicy i ludowcami. Maksymalną wielkość majątku wyznaczono na 180 ha z następującymi wyjątkami: 60 ha na obszarach podmiejskich, 300 ha na Kresach, 700 ha w przypadku majątków uprzemysłowionych. Zgodnie z brzmieniem ustawy, do parcelacji przymusowej majątków o większym areale niż wyżej podany przystępowano wówczas, gdy w ręce chłopskie w drodze sprzedaży przeszło w ciągu roku mniej niż 200 tys. ha. Rekompensaty wyliczano według cen rynkowych. Do 1939 r. w wyniku reformy rozparcelowano 2,5 mln ha ziemi.
Źródło: Muzeum Historii Polski
1963 Z udziałem Gomułki i Cyrankiewicza "przekazano do eksploatacji" północny odcinek rurociągu "Przyjaźń" transportujący ropę znad Wołgi do kombinatów w Płocku i w Schwedt w NRD.
1981 Zakończenie ostatniego strajku w kopalni "Piast".
29 grudnia
1918 Rozpoczął się pierwszy w niepodległej Polsce pobór do wojska.
1977 Wizyta w PRL prezydenta USA, J. Cartera. Za główną linię swojej polityki Carter uznał obronę praw człowieka na świecie. Problem ten poruszył w Warszawie, przyznając, że przestrzeganie tych praw w PRL wygląda lepiej, niż w niektórych krajach socjalistycznych.
1989 Sejm dokonał nowelizacji Konstytucji: skreślono wstęp i pierwsze dwa rozdziały, nazwę państwa zmieniono na Rzeczpospolitą Polską, formułę o państwei socjalistycznym zastąpiono sformułowaniem o państwie demokratycznym, PRL przestała istnieć.
1998 Prezydent Kwaśniewski podpisał umowę o nowym systemie ubezpieczeń społecznych i powstaniu prywatnych funduszy emerytalnych.
30 grudnia
1951 Powołano Polską Akademię Nauk jako "najwyższą instancję naukową Rzeczypospolitej Polskiej".
1976 Ruszył pierwszy wielki piec w Hucie Katowice.
31 grudnia
1918 Niemcy opuścili Wilno. Miasto zostało przejęte przez Polaków.
1943 Komuniści powołali Krajową Radę Narodową, uznawaną przez Rosjan za jedyne autentyczne i legalne przedstawicielstwo narodu polskiego. Na jej czele stanął Bolesław Bierut.
1944
Na bazie PKWN utworzono Rząd Tymczasowy z Osóbką-Morawskim jako premierem.
1960 Podpisano umowę między rządem prowincjonalnym Quebecu, przedstawicielami muzeum na Wawelu i Kościoła katolickiego w Kanadzie - dotyczącą przekazania drugiej partii skarbów kultury zdeponowanych w Quebecu podczas drugiej wojny światowej. W styczniu 1961 roku skarby wawelskie znalazły się w Polsce.

Wstecz
 
Koalicja na rzecz historii najnowszej w edukacji
Centrum Edukacji Obywatelskiej Europejskie Centrum Muzeum Historii Polski Instytut Pamięci Narodowej Inicjatywa Razem '89 Narodowe Centrum Kultury Fundacja Centrum Solidarności
Dom Spotkań z Historią Ośrodek Muzeum Powstania Warszawskiego Fundacja Polsko - Niemieckie Pojednanie Muzeum II Wojny Światowej Biblioteka Narodowa
Muzeum Niepodległości Fundacja Rozwoju Demokracji Lokalnej Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych Polsko-Niemiecka Współpraca Młodzieży Rzecznik Praw Dziecka Żydowski Instytut Historyczny
Centrum Żydowskie w Oświęcimiu Muzeum Harcerstwa Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego Ośrodek Brama Grodzka - Teatr NN Fundacja Filmowa Armii Krajowej Muzeum Stutthof w Sztutowie
Polska.pl  Fundacja Szalom    

Materiały publikowane w serwisie Rok Historii Najnowszej w szczególności teksty, grafiki, zdjęcia, rysunki, utwory muzyczne, filmy, prezentacje i inne materiały dostępne w serwisie stanowią utwory chronione prawem autorskim. Korzystanie z tych materiałów jest możliwe wyłącznie w granicach dozwolonego użytku określonego przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631, ze zm.), w szczególności przez instytucje oświatowe i szkoły w zakresie określonym w art. 27 i 28 tej ustawy.