Twoja wyszukiwarka
 

Wywiad z dr. Janem Fazlagiciem

2010-03-19
 

Czy szkoła musi wybierać między kreatywnością a inteligencją? Czym jest podwójna pętla uczenia? Kto widzi szanse tam, gdzie inni widzą zagrożenia? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w wywiadzie ze specjalistą zarządzania wiedzą dr. Janem Fazlagiciem, gościem Konferencji Dyrektorów Klubu SUS w Łochowie. Zapraszamy do lektury.

Elwinia Modzelewska: Szkoła inteligentna czy kreatywna? Prowokacyjnie postawiony temat. Czy szkoła naprawdę musi wybierać?
Dr Jan Fazlagić: Szkoła nie powinna wybierać, ale dobrze, że Pani tak zadała to pytanie, ponieważ twierdzę, że szkoła jednak podświadomie wybiera i stawia na inteligencję kosztem kreatywności. Obserwując praktykę nauczania i filozofię reform systemu edukacji w Polsce widzę ten trend.
W takim razie - jaka jest inteligentna szkoła, a jaka jest kreatywna?
W szkole inteligentnej istnieje jeden docelowy wzorzec, archetyp mistrza. Jest nim profesor akademicki. Jeżeli, powiedzmy - w podstawówce zaczyna się podstawę fizyki, to jest przekaz podprogowy, który mówi, że najlepszy z was z tego przedmiotu powinien zostać za 20 lat noblistą z fizyki. Tak to jest ukierunkowane…
…żeby osiągać coraz wyższy poziom.
Tak, w danej, wyznaczonej z góry dyscyplinie. Szkoła wyznacza dyscypliny, w których można być dobrym. Jeżeli ty, jako człowiek, nie jesteś na tej liście, to jesteś nikim, np. jeżeli jesteś dobrym tancerzem, bo nie ma takiego przedmiotu, jak taniec.
Szkoły inteligentne są nastawione na realizacje celów krótkoterminowych – na 5-10 lat. Uważam, że również przewaga szkoły inteligentnej jest krótkoterminowa. Człowiekowi, który skończył szkołę inteligentną, do 40-stki będzie się lepiej wiodło w życiu. Ale to absolwent szkoły kreatywnej po 40-tce poradzi sobie lepiej.
A szkoła kreatywna?
Szkoła kreatywna to „szkoła wolnego umysłu”, właściwie wolnego człowieka, bo umysł to jest jedna z emanacji człowieczeństwa, jest jeszcze ciało, duch, emocje… W stwierdzeniu „szkoła kreatywna” nie chodzi o to, żeby wszyscy byli Picassami, malarzami, tancerzami, tylko żeby ten naturalny dar swobodnego myślenia nie był tłumiony i kanalizowany w ściśle określone tory.
Pozostajemy jednak w sferze dość abstrakcyjnej. Chciałabym konkretów. Wobec tego zapytam inaczej. Czy jest takie rozróżnienie, jak nauczyciel inteligentny i nauczyciel kreatywny?
Do pewnego momentu inteligencja i kreatywność są silnie skorelowane. Osoba bardzo inteligentna też jest dość kreatywna, ale od pewnego momentu - z badań wynika, że jest to współczynnik inteligencji IQ 120 – wtedy nagle się rozchodzą te dwie rzeczy. Czyli mamy nagle osoby bardzo inteligentne, mało kreatywne i vice versa.
I jeżeli mówimy o programach pracy ze zdolnym uczniem – bo Pani pytała o praktyczne konotacje, to zwróćmy uwagę, że jednak w polskiej szkole ten uczeń zdolny to raczej ten ponadprzeciętnie inteligentny, a niekoniecznie ponadprzeciętnie kreatywny. Moim zdaniem szansę w szkole powinni mieć tez uczniowie mało inteligentni, ale bardzo kreatywni.
Co robi uczeń inteligentny, a co kreatywny?
Uczeń kreatywny stawia pytania. Ciągle jest w trybie zadawania pytań i poszerzania swojego pola myślenia. I jeżeli ma do tego poczucie własnej wartości, stara się narzucić ten styl postrzegania świata otoczeniu. Jak nie, zamyka się w sobie.
Natomiast osoba inteligentna poszukuje lepszych odpowiedzi na zadane już przez kogoś pytania. Czyli jeśli np. ktoś wymyślił samochód, to człowiek inteligentny będzie starał się opracować jeszcze lepszy samochód. Natomiast człowiek kreatywny będzie się zastanawiał, jak inaczej można się przemieszczać w przestrzeni.
Czy można to porównać do rewolucji i ewolucji? Człowiek inteligentny rozwija to, co jest, opiera się na jakiejś podstawie…
Tak, można tutaj też podeprzeć się teorią pojedynczej i podwójnej pętli uczenia się.
Właśnie, co to jest?
Pojedyncza pętla uczenia to jest styl działania, myślenia, który zakłada doskonalenie tego, w czym już jesteśmy dobrzy. Nie podważamy reguł. Japończycy są narodem, który potrafi do setnych milimetra, grama udoskonalać rzeczy, które wymyślili Niemcy czy Anglicy.
Jeżeli osoba działa w podwójnej pętli uczenia się, to co jakiś czas zadaje sobie pytanie – „czy ja robię właściwą rzecz”. To jest niesamowicie praktyczna umiejętność przydatna społeczeństwu. To są innowatorzy, ludzie, którzy wymyślają iPody, Internet, statki kosmiczne. Wiadomo, że nie całe społeczeństwo musi składać się z innowatorów, ale i tak nie możemy sobie pozwolić, żeby stracić chociaż jednego.
Ale tracimy, zdaje się, w polskiej szkole.
Myślę, że każda szkoła – to jest takie nieprzyjemne stwierdzenie – zabija kreatywność. Chodzi o to, żeby jak najmniej jej zabijała.
Co zrobić w takim razie, żeby szkoła tej kreatywności nie zabijała?
Myślę, że trzeba popatrzeć na takie ogólnospołeczne cele – że szkoła jest instytucją dla masowego kształcenia, masowego dostarczania edukacji. A jeżeli coś jest masowo robione, to zawsze są jakieś poświęcenia i kompromisy. Jeżeli więc mówimy o perfekcyjnej edukacji, widzimy ją na przykładzie jedynie edukacji dzieci milionerów lub następców tronu – gdzie mamy nieograniczone zasoby intelektualne i finansowe, które pozwalają kształcić wg tego idealnego modelu. Natomiast w realiach naszego zachodniego świata nie da się… Nie wierzę w utopie. Ale uważam, że trochę rzeczy można już dzisiaj zmienić w polskiej szkole, żeby stała się mniej faworyzującą inteligentnych.
Co można zmienić?
Przede wszystkim, jeżeli zmienić, to nie na poziomie całej oświaty, np. nowej ustawy o oświacie albo nowej podstawy programowej – tam raczej tego nie zrobimy. Natomiast na poziomie dyrektora szkoły, takiego mikroświata, myślę, że się da się zmienić polską szkołę. I teraz – co się da? Zatrudniać nauczycieli, którzy nauczają dwóch przedmiotów. Interdyscyplinarność pokazać od dziecka, żeby każdy człowiek widział, że pani od chemii jest też dobra z w-fu. Chodzi o rozciąganie umysłu, ale na przykładach, nie na tablicy – żeby dzieci widziały, że można funkcjonować w różnych rolach.
Druga sprawa to lepsze zarządzanie czasem w szkole. W Polsce uczniowie spędzają efektywnie w ławach szkoły ok. 180 dni. Reszta to są różnego rodzaju wakacje, przerwy, też choroby nauczycieli czy uczniów, itd. Jeżeli będziemy lepiej wykorzystali ten czas, który mamy w szkole na realizację podstawy programowej, to zaoszczędzony czas można przeznaczyć właśnie na działania nie pod egzaminy, pod matury, takie abstrahujące od wyścigu szczurów. Podsumowując – nie przewracajmy wszystkiego do góry nogami, tylko lepiej zarządzajmy czasem w szkole. Zaoszczędzony czas inwestujmy w tzw. ekspozycję na różne światy – np. w spotkania dzieci z ciekawymi ludźmi.
Żeby rozwijać dzieciom horyzonty…
Będę się upierał, że nawet nie - rozwijać, a raczej nie gasić. Moja teza jest taka, że dzieci mają te talenty, ale później oświata im mówi, że z nimi jest coś nie tak. Jeśli np. uczeń na fizyce myśli o kwiatkach, to nauczyciel powie, że myśli nie na temat. Natomiast kreatywność zakłada, że dochodzenie do rozwiązań jest bardzo pokrętne. Jeżeli nauczyciel zamiast skarcić dziecko „o jakich głupotach ty myślisz, jest lekcja fizyki, a ty tutaj o kwiatkach”, to kreatywny i jednocześnie inteligentny nauczyciel rozrysuje wzrost kwiatka i pokaże, jakie siły działają na kwiatek, który na wiosnę przebija się przez ostatni śnieg. To jest to inne podejście. Każda ścieżka jest dobra. W inteligentnej szkole jest jedna dobra ścieżka, kilka alternatywnych gorszych i wszystko inne jest złe. W kreatywnej szkole wszystkie ścieżki są dobre. Ważne, żeby biec, żeby się przemieszczać, żeby nie być pasywnym.
Rozumiem, że inteligencji służy pamięć.
Uczenie pamięciowe dla mnie wcale nie jest czymś złym – pamięć jest również przydatna w kreatywności.
Właśnie – mamy to w pierwszym komponencie kreatywności – „wiedza specjalistyczna” – trzeba mieć bazę wiedzy, żeby być kreatywnym.
A więc nie można dzieci uczyć, że jak nie wiecie, to sprawdźcie sobie w Wikipedii albo w słowniku.
Przejdźmy do komponentów. Pierwszy komponent kreatywności to „wiedza specjalistyczna”, czyli im większą masz wiedzę, tym większa jest szansa, że wykorzystasz ją w sposób kreatywny.
Jest to tzw. komponent higieniczny – tzn. jeżeli jest, to go nie odczuwamy, natomiast jeżeli go brakuje, blokuje on kreatywność.
Drugi komponent – „umiejętność twórczego myślenia”, czyli nowego spojrzenia na stare.
To jest rzecz, która jest nam naturalnie dana. Dzieci z natury są kreatywne i badając poziom kreatywności w tej samej populacji z biegiem czasu, okazuje się, że o ile wśród czterolatków jest prawie 100% kreatywnych osób, to już wśród trzydziestolatków są to 3%. Jeżeli ktoś jest kreatywny, to można powiedzieć, że przeżył z sukcesem oświatę, czyli nie dał w sobie zabić kreatywności, uratował się, stawił opór.
Trzeci komponent – „przedsiębiorcza osobowość” – co to właściwie znaczy? Mnie się zawsze wydawało, że wielcy wynalazcy byli oderwani duchem od rzeczywistości.
Myślę, że media hollywódzkie stworzyły mit takiego Einsteina - zabieganego, z siwymi rozwianymi włosami. Wśród wynalazców bywali i tacy i tacy. Tu też wchodzimy w kwestię budowy mózgu. Są ludzie, którzy mają lewą półkulę rozwiniętą – to są ci analitycznie myślący, i prawopółkulowcy - najczęściej muzycy, często to są ci, którym brakuje przedsiębiorczości. Ale są też ludzie, którzy mają zrównoważone obie półkule i ci są najskuteczniejsi, jeżeli chodzi o wdrażanie innowacji do działania. Więc przedsiębiorczość, mógłbym powiedzieć, jest skorelowana z równowagą lewej i prawej półkuli.
Inna definicja przedsiębiorczości: „osoba przedsiębiorcza widzi szanse tam, gdzie inni widzą zagrożenia”. Mogę tu opowiedzieć anegdotę o dwóch przedstawicielach handlowych z fabryki butów. Pojechali do Afryki w celu zbadania potencjalnego rynku dla producenta butów. Kiedy wrócili, jeden mówi: „Panie prezesie, tam wszyscy chodzą boso. Odpuśćmy sobie ten rynek, nic tam nie sprzedamy”. Drugi mówi: „Panie prezesie, wszyscy chodzą boso – to jest rewelacyjna dla nas szansa, olbrzymie ilości butów możemy tam sprzedać”.
Czyli osoba kreatywna nie poddaje się zbyt łatwo…
Tak, jest to też połączone z postrzeganiem porażek – jest takie powiedzenie: „osoba przedsiębiorcza potrafi przechodzić od porażki do porażki w życiu bez utraty entuzjazmu”.
Czwarty komponent – „wewnętrzna motywacja”. Cytuję: „Ludzie są najbardziej kreatywni, kiedy są motywowani przez swoje zainteresowanie, przyjemność, satysfakcję i wyzwanie, jakie stanowi sama praca – a nie naciski z zewnątrz” (T.M. Amabile, B.A. Hennesey „The motivation for creativity in children ). Teraz myślę o stopniach – czy zagrożenie jedynką zabija kreatywność?
Oczywiście, że tak. Tworzy się klasę przegranych. Nieważne, jak dobry jesteś – jeżeli jest ktoś od ciebie lepszy, koduje się w tobie syndrom przegranego. To ma z kolei wpływ na poczucie własnej wartości wśród uczniów. Wiadomo, że na nie wpływa też rodzina i inne czynniki, ale szkoła może skutecznie je obniżać, nawet ze średniego do niskiego przez nieustanne rankingowanie uczniów. Tu pojawia się też kwestia tzw. wewnątrzsterowalności i zewnątrzsterowalności.
Polska szkoła uczy której –sterowalności?
Zewnątrzsterowalności. Wszystkie polecenia, które masz wykonać, przekaże ci autorytet, który zawsze będzie wokół ciebie – nauczyciel. Jeśli ktoś wychodzi z systemu edukacji - jest osobą dorosłą. Natomiast ten wewnętrzny nauczyciel gdzieś w nim ciągle jest – to oczekiwanie, że pojawi się ktoś, kto powie, co mam robić.
Piąty komponent – „kreatywne otoczenie”, czyli uczniowi potrzebny jest mentor. Czy może być nim nauczyciel?
Powinien być nim nauczyciel. Wszystkie osoby, które odniosły sukces, nawet te, które ponosiły po drodze pewne porażki, zawsze, kiedy spisują swoje biografie, mówią o tym, że na ich ścieżce pojawił się ktoś, kto ich wspierał, pomagał im.
To zostaje w człowieku i nawet, jeśli po dwudziestu latach jest się w ciężkiej sytuacji życiowej, to ten ktoś w naszej pamięci się pojawia i klepie nas po ramieniu, mówiąc „dasz radę”.
 
 
 
 
 
 
 
 rozmawiała Elwinia Modzelewska
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Wstecz
 
 
Zapisz się na newsletter

Newsletter programu
Szkoła ucząca się
Wpisz swój adres e-mail

Przejdź do programu
Ocenianie kształtujące Akademia SUS Studia Podyplomowe Liderów Oświaty
Program Szkoła ucząca się realizowany jest przez Centrum Edukacji Obywatelskiej i Polsko-Amerykańską Fundację Wolności.

 

O ile nie jest to stwierdzone inaczej, prawa do materiałów na stronie posiada Centrum Edukacji Obywatelskiej, a teksty są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 3.0 Polska. Licencja nie obejmuje zdjęć, filmów i materiałów graficznych. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz autorów poszczególnych treści.